Za nami już osiem serii spotkań, a w Bundeslidze większość faworytów nadal plasuje się w dolnej strefie tabeli. Bayern i Werder tracą już do liderującej Borussii Dortmund 10 punktów, a Schalke i VfB Stuttgart… ach, szkoda nawet o tym pisać. Chyba warto skupić się na pozytywnych zaskoczeniach minionego weekendu.
Mieszkańcy Hamburga w ostatnich sezonach mogli być dumni z drużyny HSV, która zawsze liczyła się w walce o występy w europejskich pucharach. Zespół Armina Veha w bieżących rozgrywkach również spisuje się bardzo poprawnie (14 punktów i piąte miejsce w tabeli), lecz obecnie to rywal zza miedzy, St.Pauli, budzi większy zachwyt kibiców.
Klub ten, położony w bardzo specyficznej dzielnicy, za swój symbol mający trupią czaszkę, a za hymn bijące dzwony, nieoczekiwanie z kopciuszka ligi stał się jej rewelacją. Podopieczni trenera Holgera Stanislawskiego (media już szukają jego polskich przodków) nie klękają przed bardziej utytułowanymi rywalami, walcząc jak równy z równym z HSV (1:1), Hannoverem (1:0) czy Borussią Mönchengladbach (2:1). Już teraz w mediach krążą nazwiska Thomasa Kesslera, Bastiana Oczipki, Fabiana Bolla, Fina Bartelsa (świetna gra, bramka i trzy asysty), Mariusa Ebbersa oraz… Geralda Asamoaha (ponad 270 spotkań i 44 trafienia w barwach Schalke Gelsenkirchen).
St.Pauli jest na jak najlepszej drodze do utrzymania, choć nawet gdyby drużynę spotkała degradacja, wiele osób ten zespół zapamięta na długo.
Pamiętać będziemy również o Theofanisie Gekasie, bo Grek, mimo 30 lat na karku, porusza się na boisku jak nastolatek. Nie ma świetnych warunków fizycznych, techniką też nie zachwyca, ale piłka po prostu go szuka. W spotkaniu z FC Kaiserslautern dwukrotnie pokonał Tobiasa Sippela, a łącznie w obecnym sezonie trafił do siatki rywali siedem razy. Na dobrą formę greckiego napastnika z pewnością wpłynęła rezygnacją z gry w reprezentacji i skupienie się tylko i wyłącznie na występach we Frankfurcie. Gdyby jego rodak, Ioannis Amanatidis, był zdrowy, Eintracht mógłby patrzyć na górną część tabeli.
PS Na sam koniec tylko kilka słów o napastniku TSG Hoffenheim. Vedad Ibisević, Demba Ba, Chinedu Obasi? Nie, nie, chodzi mi o Peniela Mlapę, 19–latka mierzącego 193 centymetry wzrostu. Dynamiczny wieżowiec, prawdziwy skarb…








