Zimowa przerwa w Bundeslidze trwała w tym sezonie krócej niż zwykle, co było świetną wiadomością dla tych, którzy zdążyli się stęsknić za piłką w niemieckim wydaniu. Nie dla wszystkich jednak powrót na boisko skończył się dobrze.
Bramkarz nie pamięta, że grał
Zastępca zawieszonego Jensa Lehmanna w bramce VfB Stuttgart, Sven Ulreich, choć był bohaterem sobotniego spotkania z Wolfsburgiem, nie zapamięta tego meczu dobrze. Właściwie… wcale go nie pamięta.
Ulreich dostał w bok głowy od napastnika drużyny przeciwnej, Grafite, i na moment stracił świadomość. Okazało się, że doznał wstrząśnienia mózgu. Meczu nie pamięta w ogóle, widział jedynie skrót w telewizji. Podczas gry wiele razy ryzykował własnym zdrowiem, ale na szczęście nie dał sobie strzelić wyrównującego gola i w znacznej mierze dzięki jego odwadze Stuttgart odniósł zwycięstwo. Jedyny problem polega na tym, że kara Lehmanna obowiązuje jeszcze przez jedną kolejkę. Już w piątek „Die Schwaben” zagrają w derbach z Freiburgiem. Nie jest do końca pewne, czy Ulreich będzie mógł wystąpić. Na razie w Stuttgarcie są dobrej myśli. W heroicznej walce o utrzymanie na pewno przyda im się taki bohater.
Inny bramkarz musi zejść po dwudziestu minutach
Roman Weidenfeller, golkiper Borussii Dortmund, ma nieco większy problem niż jego młodszy kolega ze Stuttgartu. Podczas niedzielnego meczu z Kolonią doznał jedynie „drobnego” urazu kolana. Opatrzenie rany wymagało jednak czterech szwów, a bramkarz z grą rozstanie się na kilka tygodni. Niepewni losu drużyny kibice mogą na razie odetchnąć. Marc Ziegler, który w 21. minucie spotkania zmienił Weidenfellera, popisał się kilkoma niezłymi interwencjami. Mimo że na boisko wszedł zupełnie zaskoczony i po prawie roku od ostatniego rozegranego spotkania, pokazał się z dobrej strony. Teraz będzie mógł popisywać się dobrymi interwencjami przez kilka najbliższych spotkań.
A trenerów wyrzucają
Jürgen Klopp otwarcie mówi, że uważa się za ofiarę. Za wybuch złości i słowotok skierowany do jednego z sędziów został wyrzucony na trybuny. Dodatkowo jemu i jego pierwszemu asystentowi grozi kara zawieszenia na przyszły mecz. Na ławce trenerskiej musiałby ich zastąpić dopiero drugi asystent, którego nie uważa się za wybitnego przywódcę. Prawdziwą ofiarą 18. kolejki czuć może się jednak Andreas Bergmann. Trener Hannoveru został zwolniony po rozczarowującej, przegranej z ostatnią w tabeli, Herthą. Była to już trzecia porażka klubu z rzędu, a od śmierci Roberta Enke wciąż jeszcze nie udało się zdobyć Hannoverowi trzech punktów. Następcą Bergmanna ogłoszono Mirko Slomkę, znanego z przegrania z Schalke mistrzostwa na rzecz VfB Stuttgart w 2007 roku. Może z Hannoverem uda mu się osiągnąć zamierzone cele…
Jak widać, ofiar w niemieckich klubach nie brakuje. Kolejną prawdopodobnie będzie mógł się nazwać Lukas Podolski, którego problemy z plecami prawdopodobnie wykluczą z gry na dłuższy czas. Bundesliga robi się coraz bardziej nieobliczalna. I właśnie dlatego wciąż fascynuje bardziej i bardziej. Co może czekać nas po tak „bolesnej” kolejce? Może seria „na osłodę”, może… następne upadki?








