Choć karnawał już się skończył, jest jedno miejsce w Niemczech, gdzie dla piłkarzy i kibiców trwa nadal. To oczywiście Kolonia – tam zawsze świętuje się najhuczniej, a podopieczni Franka Schaefera ten okres radości i zabawy jeszcze przedłużyli, pięknie wygrywając z Hannoverem 96 4:0.
Od początku roku FC Köln jest na fali i przegrało tylko dwa spotkania, w tym jedno z Borussią Dortmund. Dużo wniosła zmiana trenera pod koniec października – Frank Schaefer wprowadził swoje porządki, a dzięki zimowej przerwie miał czas dokładnie wytłumaczyć podopiecznym swoją filozofię. A nie było łatwo, bo szkoleniowiec w pewnym sensie przedsięwziął zaskakujące środki i był przez wielu, jako trener nieznany, od początku spisywany na straty.
Przede wszystkim dziwić mogła decyzja o zmianie kapitana w połowie sezonu i ustanowieniu nim Lukasa Podolskiego. Owszem, urodzony w Gliwicach zawodnik jest żywą legendą kolońskiego klubu, po powrocie z Bayernu Monachium nie prezentował się jednak z najlepszej strony. A jednak, odkąd został kapitanem drużyny, gra wyśmienicie, strzela mnóstwo bramek i niesamowicie angażuje się w każdy mecz. Ostatnio zdobył nawet swojego 50. gola w najwyższej niemieckiej klasie rozgrywkowej. Jak widać, Frank Schaefer idealnie zmotywował Podolskiego, co poprzedniemu trenerowi kompletnie się nie udało.
Kolejnym ryzykownym posunięciem całego klubu było sprowadzenie w miejsce Faryda Mondragona bezrobotnego od pół roku Michaela Rensinga. Bramkarz w Bayernie z najlepszej strony się nie pokazał i aż dwa razy został zdegradowany przez trenerów do roli rezerwowego, przez co później długo nie mógł znaleźć nowego klubu i na własny koszt trenował z VfR Garching, zespołem z siódmej (!) ligi niemieckiej. A jednak, odkąd Rensing został numerem 1 w FC Köln, gra jak natchniony i często ratuje swój zespół przed utratą bramek. Dobrym przykładem jest mecz z Dortmundem właśnie, kiedy tylko i wyłącznie dzięki golkiperowi wynik końcowy to przegrana Kolonii zaledwie 0:1. Jak widać, i tutaj Schaefer miał rację, obdarzając niewypał Bayernu zaufaniem.
Budująca dla zespołu była wygrana właśnie z wielkim Bayernem 3:2, po tym, jak Köln przegrywało już 0:2. Okazuje się więc, że Frank Schaefer, który miał być jedynie tymczasowym rozwiązaniem, a zagościł na dłużej, jest świetnym motywatorem i naprawdę dobrze zna drużynę z Kolonii. Już niewiele brakuje, żeby FC Köln zdołało wywalczyć utrzymanie w lidze, choć sytuacja była bardzo trudna. Ku uciesze kibiców polskich piłkarzy – Adam Matuszczyk (na razie co prawda kontuzjowany) i Sławomir Peszko są ważnymi częściami nieźle grającego zespołu. Karnawał w Kolonii trwa więc dalej – wodzirej Lukas Podolski i jego koledzy zapewne jeszcze nie jeden raz zatroszczą się o bardzo dobry humor swoich kibiców.
PS Niemieckie media przed chwilą podały, że w miejsce prawie-zwolnionego Feliksa Magatha na ławce Schalke ma zasiąść Ralf Rangnick. Trener pracował tam już w latach 2004-2005 i początkowo radził sobie świetnie. Teraz… kibice Schalke, którzy jeszcze nie dawno krzyczeli „Zwolnić Magatha!”, po ostatnich dwóch spotkaniach organizują demonstracje, by wyrazić poparcie dla dotychczasowego szkoleniowca… Niestety, chyba już za późno.








