Kibice Bundesligi dostali w ostatnim czasie dwa duże prezenty. Pierwszym jest bez wątpienia porażka Bayernu Monachium z beniaminkiem z Kaiserslautern. Druga niespodzianka to transfery Klaasa-Jana Huntelaara oraz Mauro Camoranesiego, odpowiednio do Schalke Gelsenkirchen oraz VfB Stuttgart.
Kto śledził zawirowania wokół drużyny „Bawarczyków” w czasie wakacyjnym (na początku okresu przygotowawczego Louis Van Gaala nie mógł korzystać z 13 zawodników, którzy odpoczywali po mistrzostwach świata), nie jest zaskoczony słabą grą monachijczyków.
Już w pierwszym spotkaniu ligowym Bayern nie zachwycił. W starciu z VfL Wolfsburg ekipa Van Gaala była zbyt przewidywalna, zbyt wolna, jedynie Thomas Müller oraz Bastian Schweinsteiger pokazali się z dobrej strony. Ostatecznie zespół z Monachium zdobył trzy punkty, jednak najbliższa przyszłość rysowała się w ciemnych barwach.
Druga kolejka w grze Bayernu niczego nie zmieniła, co przerodziło się w porażkę z beniaminkiem. Ivo Ilicević oraz Srdjan Lakić (warto zapamiętać tego napastnika, zaliczył już bowiem trzy trafienia w bieżących rozgrywkach) w ciągu dwóch minut rozbili w pył mistrza Niemiec. W zespole Kaiserslautern na wyróżnienie zasłużyli również Tobias Sippel, Christian Tiffert i Brazylijczyk Rodnei, były obrońca…Jagiellonii Białystok.
Oczywiście nie skreślam Bayernu po pierwszej porażce, bo to nadal klasowa drużyna. Louis Van Gaal ma jednak problem i to nie tylko z formą swoich zawodników, ale również z wielką (potężną) dziurą w pomocy. Arjen Robben z powodu kontuzji nie zagra do końca roku, a przecież Holender znaczy dla Bayernu tyle, co Felix Magath dla Schalke. Albo on albo nici z sukcesów…
Na szczęście dla fanów Bundesligi, Robben to nie jedyna gwiazda, która będzie biegać po niemieckich boiskach. Raul Gonzalez, Ruud Van Nistelrooy, Klaas-Jan Huntelaar oraz Mauro Camoranesi to gracze ze światowej półki, a dodając do tego powracającego z Serie A Brazylijczyka Diego, klaruje się nam potężny gwiazdozbiór, który będzie dostarczał kibicom wielu wrażeń podczas piłkarskich weekendów.
Na koniec jedno, małe życzenie. Chciałbym, żeby w tym piłkarskim niebie (myślę tu o miejscu na podium, a co za tym idzie grze w Lidze Mistrzów) znalazła się ekipa z Dortmundu. Oczywiście z trzema Polakami w wyjściowym składzie.
PS Zwracałem już uwagę na skuteczność Lakicia, a zapomniałem o piłkarzach Borussii Mönchengladbach. Zespół Michaela Frontzecka dał prawdziwy koncert, a dyrygentem był Marco Reus. Duży talent, oj duży talent…








