Za nami dopiero pierwsza kolejka na niemieckich boiskach, a już byliśmy świadkami wielu niespodzianek, spektakularnych powrotów i debiutów. Do bohaterów tej serii spotkań należeli Arturo Vidal, Ruud Van Nistelrooy oraz piłkarze Hoffenheim.
Tuż przed pierwszym spotkaniem ligowym „Aptekarzy” najwięcej mówiło się o powrocie do Bundesligi Michaela Ballacka. Były pomocnik Chelsea Londyn zgodnie z oczekiwaniami udanie zaprezentował się na Signal Iduna Park, jednak w środku pola ktoś inny świecił większym blaskiem, choć paradoksalnie nadal pozostaje w cieniu Ballacka.
Chodzi oczywiście o Arturo Vidala, który obecnie jest nie do zastąpienia w zespole Juppa Heynckesa. Strzela, walczy, odbiera piłki, kreuje grę. Na dodatek chilijski pomocnik zaliczył znakomitą asystę przy bramce Tranquillo Barnetty. Vidal to jeden z najlepszych defensywnych pomocników nie tylko w Bundeslidze, ale i w całej Europie. 23 lata na karku i wielka przyszłość przed nim.
11 lat starszy Ruud Van Nistelrooy również ma za sobą udaną inaugurację sezonu. Holenderski snajper w pojedynkę zdemolował defensywę Schalke Gelsenkirchen (to już nie ta sama świetna formacja co rok temu, teraz brakowało w niej Heiko Westermanna, obecnego kapitana HSV). Van Nistelrooy dwukrotnie nie dał szans golkiperowi rywali i z pewnością będzie poważnym kandydatem do korony króla strzelców. Oby tylko zdrowie dopisało.
Na wielkie pochwały zasługuje również lider rozgrywek TSG Hoffenheim. Zespół Ralfa Ragnicka zaaplikował rywalom z Bremy cztery trafienia, prezentując przy tym dojrzałość i rozmach w grze. Po pierwszym meczu widać, że „Wieśniacy” do efektownych akcji nie potrzebują już Carlosa Eduardo (sprzedany do Rubinu Kazań), bo w swoich szeregach mają takich zawodników, jak: Vedad Ibisević, Luiz Gustavo, Demba Ba czy Sejad Salihović. Lepszego debiutu nie mógł sobie wymarzyć Peniel Mlapa, który wystąpił w wyjściowym składzie i w 37. minucie pokonał Tima Wiese.
PS W Bundeslidze zadebiutował Robert Lewandowski. Występ byłego lechity przeszedł bez echa, ale trudno wymagać cudów już na samym początku. Poczekamy, zobaczymy…








