W ostatnim czasie w stolicy Niemiec działo się bardzo wiele. Tydzień temu po spotkaniu z FC Nurnberg na murawę Olympiastadion wbiegło około 100 chuliganów, którzy chcieli wyrazić oburzenie, z powodu kolejnej porażki swojego zespołu. W ten weekend znowu było głośno o Hercie w niemieckich mediach, tym razem jednak już z innego powodu…
Papierowi faworyci
Uroku Bundeslidze zawsze dodawał fakt, że była bardzo zaskakująca. Wystarczy spojrzeć na to, co działo się w 27. kolejce. Eintracht Frankfurt pokonał na własnym boisku Bayern Monachium 2:1, prezentując się w drugiej połowie o dwie klasy lepiej niż „Bawarczycy”. Bayer Leverkusen, mimo niezliczonych sytuacji podbramkowych, przegrał na wyjeździe z Borussią Dortmund aż 0:3. Trzeci zespół ze ścisłej czołówki, Schalke Gelsenkirchen, także swojego meczu nie wygrał, choć tutaj przeciwnik był już bardziej wymagający (remis na Nordbank Arena z HSV 2:2).
Wyżej wymienione spotkania pozostały jednak w cieniu tego, co działo się w niedzielny wieczór w Wolfsburgu. Przed starciem na Volkswagen Arena nietrudno było wskazać faworyta. Zespół gospodarzy wygrał cztery mecze ligowe z rzędu (aplikując swoim rywalom 11 bramek), a na dodatek w dobrym stylu „Wilki” wyeliminowały z rozgrywek Ligi Europejskiej rosyjski Rubin Kazań. A Hertha? Trzy spotkania, trzy porażki, bilans bramkowy 1:5.
Piłka nożna, szczególnie w Niemczech, faworytów ma jednak tylko na papierze, bo wszystko weryfikuje boisko. Tym razem było podobnie, ponieważ już po 26 minutach Hertha prowadziła 3:0. Ostatecznie zespół z Berlina wygrał 5:1 z VfL Wolfsburg, bohaterem został autor trzech bramek, Theofanis Gekas (choć trzeba przyznać, że wszyscy zawodnicy Friedhelma Funkela spisali się bez zarzutu) i nadzieje na utrzymanie w Bundeslidze nie zgasły. Siedem kolejek do końca sezonu, siedem punktów do odrobienia…
Królewicz z Monchengladbach
W ciągu 24 miesięcy Marko Marin podbił serca kibiców na Borussia-Park. Ten kieszonkowy (170 cm, 64 kg) pomocnik w sezonach 2007/2008 oraz 2008/2009 zaliczył w drużynie z Mochengladbach 12 bramek i 27 asyst. Kwestią czasu był transfer 20-letniego gracza do silniejszego klubu. Wybór padł na Werder Brema, kwota ośmiu milionów euro wydana przez działaczy z Weserstadion nikogo nie szokowała, widząc, co potrafi reprezentant Niemiec.
Obecnie Marin to jedna z gwiazd Werderu (ma również szanse wyjazdu na mistrzostwa świata do RPA), natomiast w Monchengladbach pojawił się kolejny wielki talent – Marco Reus. 20-latek przed obecnymi rozgrywkami trafił do Borussii z Rot Weiss Ahlen za milion euro. Widząc poczynania Reusa w Bundeslidze, mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że do tej kwoty w najbliższym czasie dodamy kolejne zero. Działaczom (a przede wszystkim scoutom) „Die Fohlen” mogę tylko pogratulować wyczucia.
PS. Bardzo cieszy dobry występ Jakuba Błaszczykowskiego. Reprezentant Polski grał przez 89 minut w spotkaniu z Bayerem Leverkusen, pokazał kilka udanych akcji, zabrakło jedynie bramki. Najważniejsze jednak, że zdrowie dopisuje.








