To, czego byliśmy świadkami w Bielsku, w pewnym momencie wykroczyło poza granice wszelkiej logiki. Podbeskidzie remisuje z Koroną, ale jego gra w żadnym stopniu nie wskazuje na jakieś przebudzenie.
Szczególnie trudno oglądało się to wszystko w pierwszej połowie. Z jednej strony drużyna Roberta Podolińskiego próbowała, ale w żadnym stopniu nie pokazywała, że chce. Komentujący to spotkanie Tomasz Hajto pieklił się co chwilę nad postawą gospodarzy tak bardzo, że zaczęto przypuszczać, czy aby popularny „Gianni”… za chwilę sam nie zejdzie do szatni „Górali”.
https://twitter.com/cwiakala/status/728624369963024385
Faktem jest, że Podbeskidzie w pierwszej połowie zagrało tragicznie, zaś stracona bramka po rzucie rożnym ukazała skandaliczną postawę całej defensywy „Górali”. Chociaż dopiero trzeci strzał Sekulskiego zdołał dotrzeć do bramki Zubasa, wydaje się, że piłka mogła już przekroczyć linię przy którymś z wcześniejszych strzałów.
Korona z kolei robiła po prostu swoje. I za to należy pochwalić piłkarzy Marcina Brosza, który świetnie potrafi nauczyć swoich piłkarzy konsekwencji. Kielczanie nie kombinują, wykorzystują proste środki, są solidni w defensywie i dzięki temu punktują.
Dziś zresztą również zainkasowaliby trzy punkty, ale… no cóż, wypada ubolewać nad tym, jak Gabovs nie potrafił w pięciotysięcznoprocentowej sytuacji skierować futbolówki do bramki Zubasa. Po doskonałej kontrze, zapoczątkowanej fatalnymi błędami gospodarzy, zawodnik Korony oddał strzał w słupek. Ale mamy wrażenie, że bliżej tu było jednak do strzału niecelnego niż bramki.
Nie chcemy rzucać banałami, ale niewykorzystana sytuacja faktycznie się zemściła i to w jakże okrutny sposób.











