Finisz T-Mobile Ekstraklasy zbliża się nieuchronnie. W walce o tytuł liczą liczę się jeszcze cztery zespoły. Na pytania dotyczące rywalizacji w T-Mobile Ekstraklasie, na zapleczu ekstraklasy oraz napastnikach znajdujących się w szerokiej kadrze dowodzonej przez Franciszka Smudę dyskutowaliśmy z felietonistą Interia.pl i komentatorem Polsatu Sport – Romanem Kołtoniem.
Już jutro rozegrana zostanie ostatnia kolejka TME. Jakie ma Pan przeczucia odnośnie do tej serii spotkań? Kto według Pana sięgnie po tytuł mistrza Polski?
Jestem krytycznie nastawiony co do poziomu polskiej ligi, ale mimo wszystko zachęcam ludzi, żeby chodzili na polskie stadiony, oglądali polska ligę, bo to jest nasza liga. I ona pokazuje nawet w tej godzinie słabości – bo to jest godzina słabości w walce o mistrzostwo Polski – że potrafi być niezwykle ciekawa. Ta poprzednia kolejka to jest to dowód na to, że warto żyć piłką. Także polską piłką. Myślę, że mało kto by taki scenariusz wymyślił do tego, co stało się w Gdańsku. To pokazało, że warto było przyjść na stadion czy oglądać w telewizji mecz pomiędzy Lechią a Legią, bo zapisała się piękna historia w polskiej piłce. Ta historia jest trudna dla Legii Warszawa, przykra, która ma wielkie konsekwencje albo będzie miała te konsekwencje. To jest też niesamowita historia.
Nie ma co ukrywać, że głównymi pretendentami do tytułu mistrzowskiego są Śląsk Wrocław i Ruch Chorzów. Fani teorii spiskowych twierdzą, że Wisła może podłożyć się Śląskowi Wrocław. Czy w profesjonalnym futbolu taki obrót wydarzeń powinien być w ogóle brany pod uwagę?
Ja w dzisiejszych czasach wobec śledztwa prokuratury wrocławskiej śmiem wątpić w jakieś spiskowe teorie. Proszę zwrócić uwagę, że Legia miała wszystko w swoich rękach. Legii wystarczyło wygrać dwa mecze i żaden inny wynik, jaki by przyszedł z Chorzowa, Krakowa, skądkolwiek, nie miałby dla Legii żadnego znaczenia. Tymczasem Legia pokazała wielką słabość, więcej, ona okazuje tą słabość od wielu tygodni. W ostatnich ośmiu spotkaniach Legia zdobyła osiem punktów, to jest po prostu dramat tej drużyny. Tak jak wcześniej rozgrywał się dramat Śląska Wrocław. Śląsk jak by grał normalnie, na miarę tego, co prezentował jesienią, to byłby już dwie, trzy kolejki temu mistrzem Polski.
Śląsk Wrocław w obecnym sezonie pokazał dwa oblicza.
Warto przyjrzeć się też Wiśle Kraków. Mnie żadne teorie spiskowe w tym momencie nie interesują. Tylko interesuje mnie rzeczywistość dzisiejszej Wisły Kraków. Jest trzeci trener. Jest dyrektor sportowy, który zakwestionował całą dotychczasową politykę Wisły. Jest odsuniętych czterech piłkarzy przez trenera Michała Probierza. Są jeszcze kontuzje w Wiśle. Jak tak patrzę na skład Wisły, to na środku obrony mają zagrać Michał Czekaj i Mateusz Arian. Śląsk, jeśli rozegra normalny mecz, to nawet jak Wisła będzie się chciała przeciwstawić, to ma dużą szanse na zwycięstwo. I to nie wynika z żadnej spiskowej teorii, która jest rozpowszechniana.
Wymienił Pan Legię Warszawa, Śląsk Wrocław, ale w tej całej walce o mistrzostwo jest również kopciuszek, którym jest Ruch Chorzów.
Ruch Chorzów nie jest kopciuszkiem. Ja niewielu polskich trenerów cenię. Naprawdę niewielu polskich trenerów cenię, ale nie dlatego, że jestem złośliwym dziennikarzem, tylko u nas nie ma polskiej szkoły trenerów i to się spieram na temat od Antoniego Piechniczka po Michała Probierza. Mogę dyskutować i często dyskutuje na ten temat z tymi ludźmi, dla mnie nie ma polskiej szkoły trenerów. Są oczywiście tak wybitne jednostki jak Orest Lenczyk, któremu nie wyszła runda rewanżowa, to się zgadza, ale odniósł ze Śląskiem w dwóch ostatnich sezonach niebywałe sukcesy. Z drużyną, która była w strefie spadkowej, zrobił wicemistrzostwo Polski. A teraz zrobił drużynę, która już na pewno zagra w pucharach, a może będzie mistrzem Polski. Są takie wybitne jednostki jak Orest Lenczyk. Ja jeszcze na Oresta Lenczyka zwracam uwagę, bo w swoich ostatnich miejscach pracy osiągał sukces na miarę oczekiwań. Bo Lubin trzeba było wprowadzić do ligi, Cracovię utrzymać, Bełchatów najpierw utrzymał, a potem wywalczył wicemistrzostwo Polski. Wszędzie miał sukces w ostatnich miejscach pracy.
Natomiast Fornalik to jest absolutnie wybitny trener, który z bardzo ograniczonych środków, jakie są, uformował drużynę, która – proszę zwrócić uwagę – nie tylko w tym sezonie dobrze się spisuje, bo Ruch był trzeci przed dwoma sezonami. Poprzedni sezon był ciut słabszy, ale bez żadnych problemów zespół ten utrzymał się w lidze. A w tym sezonie grał naprawdę fajny futbol, szczególnie wiosną. Była taka seria, gdy Ruch grał bardzo fajną piłkę, co zaowocowało i finałem Pucharu Polski, i walka do ostatniej kolejki o mistrzostwo Polski. Jak ja patrzę na skład Ruchu, to proszę mi wybaczyć, niech ci piłkarze Ruchu Chorzów się nie obrażą, ale ich stworzył – tych piłkarzy – do walki o mistrzostwo Polski nie kto inny jak trener Waldemar Fornalik. Dlatego ja też mówię, że piłkarze Śląska Wrocław, wielu z nich, by nie powiedzieć, że większość, to są piłkarze, którzy dzięki Lenczykowi przeżywają najlepszy czas w swojej karierze. Ani go nie mieli wcześniej, ani go nie będą mieć później. I to samo powinno dotyczyć większości piłkarzy Ruchu Chorzów.
Jak się Pan odniesie z kolei do Legii Warszawa? Czy przydzieliłby Pan tej drużynie tytuł frajerów sezonu?
Brzydko to brzmi: frajerzy, ale na pewno przegrali ten sezon w stopniu niebywałym.
W jednym z magazynów T-Mobile Ekstraklasy Wojciech Kowalczyk powiedział, że drużyna taka jak Legia Warszawa musi zdobyć komplet punktów w dwóch ostatnich spotkaniach, chcąc walczyć o tytuł mistrza Polski, trudno się z tym nie zgodzić.
Ja wiem, ale proszę sobie wyobrazić, że jakby Legia normalnie grała na miarę pieniędzy, które zainwestowano w ten klub, na miarę nazwisk, które są w tym klubie, na miarę aspiracji, które towarzyszą kibicom tego klubu, to Legia byłaby już wcześniej mistrzem Polski. Ta drużyna po prostu nie gra dobrze w piłkę albo gra bardzo rzadko dobrze w piłkę. Ta drużyna się sprężyła na Ligę Europy, była trochę silniejsza personalnie jesienią, więc i w lidze dawała radę. Natomiast wiosna jest absolutnie przegrana w fatalnym stylu.
Warto przyjrzeć się drużynie ze środka tabeli. Śląsk Wrocław, Ruch Chorzów, Lech Poznań i Legia Warszawa walczą o tytuł. Jednak menedżerowie obrali kierunek na Zabrze i tam szukają wzmocnień. W ostatniej kolejce kilku agentów piłkarskich przyglądało się między innymi postawie Łukasza Skorupskiego, który pokazał się z dobrej strony, broniąc karnego Genkowa. Czy to może być bramkarz, który zastąpi Pareikę w barwach „Białej Gwiazdy”?
Skorupski to jest taki bramkarz, który mi się podoba, ale musi jeszcze wiele nad sobą pracować. W tym samym meczu raz się tak minął z piłką, że obserwatorzy z Anglii mogli chwycić się za głowy. To jest bramkarz, którego gdzieś wypromowały reprezentacja młodzieżowa i mecz z Portugalią. I to jest bramkarz, który jest znakomity, jeśli chodzi o refleks. I to już jest bardzo dużo, bo to pozwala widzieć w nim talent. Natomiast proszę zauważyć, na refleksie Kuszczak też bardzo daleko zaszedł, ale też nie przeskoczył pewnego pułapu. Ale i tak trudno porównywać dzisiaj Skorupskiego do Kuszczaka. Jest to bardzo młody, utalentowany bramkarz i myślę, że jeśli Wisła chce zmienić swoją politykę, to powinna sięgać po najzdolniejszych polskich piłkarzy.
Ale czy Łukasz Skorupski to jest ten bramkarz, który swoimi umiejętnościami może dorównać Pareice?
Oczywiście. Pareiko potrafi bronić, ale potrafi też zawalić bramki. Przez pierwsze kilka miesięcy pobytu Pareiki w Polsce również miałem wrażenie, że to jest bramkarz, który jest może i najlepszy w lidze, ale później Pareiko zawinił w bardzo wielu bramkach, łącznie z tymi, które padły na Cyprze w eliminacjach do Ligi Mistrzów. On nie wytrzymuje ciśnienia w wielu meczach. W związku z tym Pareiko to nie jest facet, który daje pewność drużynie.
Wiadomo już, że T-Mobile Ekstraklasę opuszczają Cracovia Kraków oraz ŁKS Łódź. Jeśli spojrzymy na klub, który jest utrzymywany przez firmę zarządzaną przez profesora Janusza Filipiaka, ciśnie się na usta powiedzenie „przyszła kryska na Matyska”.
Mnie szkoda potencjału Cracovii i pieniędzy profesora Filipiaka. Zmarnowany ten potencjał w sposób niebywały. Zmarnowany przez ostanie kilka lat. Kadra jest absolutnie przypadkowa, pozbawiona tożsamości. To jest zbieranina ludzi. Dla mnie symbolicznym obrazkiem był obrazek z końca okna transferowego w sierpniu, gdy Tomasz Rząsa przez telefon załatwiał na zgrupowaniu reprezentacji transfery do Cracovii po słabym początku rozgrywek. Jak tak szuka się piłkarzy, na telefon, z polecenia menedżerów, to mnie w ogóle nie dziwi to, co stało się z Cracovią.
Mówił Pan o potencjale drużyny Cracovii. Na zapleczu ekstraklasy o awans rywalizują Termalica Bruk-Bet Nieciecza, Piast Gliwice oraz Pogoń Szczecin. Co mogłaby dać drużyna z 700-osobowej wioski T-Mobile Ekstraklasie? Mówi się też o rzekomej fuzji Termaliki z jednym z okolicznych klubów.
Coś na ten temat słyszałem. W zasadzie nie jestem za żadnymi fuzjami. To są zawsze dziwne rzeczy. Nie wiem, czy taka fuzja jest do zaakceptowania przez kibiców „Pasów”. To nie znaczy, że wszystkie fuzje nie wypalają. Amica podjęła decyzję o fuzji z Lechem, dokonała tego i dzisiaj to jest znaczący klub. Gdy pan Drzymała chciał zlikwidować klub w Grodzisku Wielkopolskim, to najpierw rozmawiał ze Śląskiem Wrocław, później dogadał się z właścicielem Polonii Warszawa – Józefem Wojciechowskim. Przecież na tej zasadzie Polonia trafiła do ekstraklasy, co jest mało chwalebne, taka jest prawda. Niektóre fuzje w ogóle są nieporozumieniem – jak chyba pierwsza fuzja w polskim futbolu – Olimpii Poznań z Lechią Gdańsk. Te fuzje kuszą do dzisiaj, jednak nie jest to normalna polityka.
A gdyby jednak do takiej fuzji nie doszło, to Termalica Bruk-Bet Nieciecza ma szansę, aby zaistnieć w futbolu, w którym rywalizowałaby z większymi od siebie w T-Mobile Ekstraklasie?
Na dłuższą metę Termalica nie ma żadnych szans, żeby zaistnieć na poważnie w futbolu. Rozumiem, że to jest fanaberia właściciela, który ma do tego prawo. Ma pieniądze, realizuje swoją pasję, jak rozumiem.
Dobrą robotę w tym klubie wykonuje też Dusan Radolsky.
Dusan Radolsky to trener, który był czołową postacią w polskiej piłce parę lat temu. Bardzo wymagający w stosunku do piłkarzy. Dlatego gdzieś miał sukces, gdzieś indziej był nieakceptowany przez piłkarzy, ale myślę, że czas skończyć z rządami piłkarzy. Dlatego jestem zadowolony, że Dusan Radolsky tak dobrze pracuje i może awansować. Natomiast postrzegam to jako fanaberię i bez złośliwości to mówię. Wolałbym, żeby Bruk-Bet zainwestował w jakiś poważny klub, który ma tradycję, kibiców i tak dalej.
Na zakończenie nie może zabraknąć pytania odnośnie do wyborów Franciszka Smudy przy kadrze na Euro. Z czterech drużyn, które w 30. kolejce TME będą walczyć o mistrzostwo, jest pięciu piłkarzy, którzy pojadą na Euro. Są tacy piłkarze jak Kucharczyk, a brakuje chyba Kaźmierczaka, Mili i mimo wszystko Piecha, który znalazł się co prawda na liście rezerwowej…
Ja jestem niestety rozczarowany powołaniami trenera Smudy, bo uważam, że liczba piłkarzy, która ma problemy w swoich klubach, jest zastraszająco duża. I naprawdę ja nie wznosiłbym haseł, że Mila czy Kaźmierczak powinni trafić do kadry. Że Mila wykonuje świetnie stałe fragmenty gry, to wiemy. A że się nie nadaje do reprezentacji, to także wiemy. Z cała sympatią do Sebastiana po prostu się nadaje i to nie jest – mówiąc językiem Leo Beenhakkera – tzw. international level.
Kaźmierczak ma potencjał na defensywnego pomocnika, ale nie zapominajmy, że on miał bardzo dużo kontuzji w tym sezonie. Tak naprawdę błysnął na sam koniec w tym meczu z Jagiellonią. Normalnie jakby grał tak przynajmniej przez całą rundę, to myślę, że mógłby swobodnie konkurować o miejsce w składzie u boku Polanskiego, Murawskiego czy Dudki.
Zwróciłbym jednak uwagę na jedno. Piłkarz, który nie jest wyróżniający się w polskiej lidze, jak Kucharczyk, jest wśród napastników. Ja na przykład nie mam przekonania do Piecha. Po prostu nie mam. Jeden człowiek ma, drugi nie ma. Natomiast jedno Piechowi muszę oddać. Piech strzelił 12 goli, a Kucharczyk trzy. Mam jednak jeszcze inny pogląd. Dzisiaj w kadrze number two, czyli numerem dwa wśród polskich napastników, jest Tomasz Frankowski. I świadczą o tym bramki, rola w Jagiellonii. Dla mnie hierarchia napastników jest zupełnie inna niż hierarchia, którą Franciszek Smuda przedstawił. Dla mnie ta hierarchia napastników to Robert Lewandowski, Tomasz Frankowski i chyba jednak wziąłbym na zgrupowanie tego Piecha. I chyba – co potwierdza, że trochę i mnie brakuje konsekwencji, bo mówię, że nie brałbym piłkarzy, którzy mają problemy w klubie – Sobiecha. Ja uważam, że Sobiech ma potencjał po Robercie Lewandowskim.
Ale to zawodnik naprawdę mało grający…
Zgadza się, ale mimo wszystko jako dżoker wszedł jedenaście razy w Bundeslidze, rozegrał sześć meczów w Lidze Europy. Ja go widziałem w meczu z Bruggią, w któryme zdobył bramkę i miał karnego. To jest wszystko mało, ale widzę jego potencjał. Jako trener obejrzałbym go przez dwa tygodnie w treningu w Austrii. Zobaczył go z Łotwą czy Słowacją po połówce, miałbym swój pogląd na temat Sobiecha. Proszę zrozumieć, że on trenuje w brutalnym świecie Bundesligii. A ten świat jednak kształtuje. On ma brutalną konkurencję. Kto zna skład Hannoveru, ten wie, że tam jest Ya Konan, który w poprzednim sezonie strzelił naście bramek w Niemczech. Tam jest Diouf, którego sir Alex Ferguson przymierzał do Manchesteru. Odpuścił go, ale to był rakietowy napastnik. Abdellaoue to jest świetny reprezentant Norwegii. Jest jeszcze Schlaudraff, który jest bardzo specyficznym napastnikiem. Miara jego talentu to była wręcz miara Bayernu Monachium. Przez chwilę w tym Bayernie był. To, że Sobiech ma problemy w walce o skład z czterema takimi zawodnikami, mnie nie dziwi do końca. Natomiast powiem szczerze, zabrałbym chyba Frankowskiego i Piecha jako zmienników Lewandowskiego. Poważnie zastanowiłbym się także nad Sobiechem. Proszę też zwrócić uwagę, że Lewandowski strzelił w tym sezonie 20 bramek w Bundeslidze, bramkę w Champions League, w Pucharze Niemiec też strzelił. A trójka napastników, która jest w 26-osobej kadrze, strzeliła łącznie pięć bramek w rozgrywkach ligowych. Jak się to ma do 12 bramek Piecha?
Kołtoń jest dla mnie śmieszny i niesłowny
pamiętam jak na początku sezonu gdy Lech prowadził
w lidze zachwalał Bakero że to dobrze że Rutkowski
dał mu szanse i będą z tego efekty a po porażce z
Ruchem w rundzie wiosennej zaprzeczał temu co
mówił na początku sezonu. Napewno Borek i reszta
komentatorów z Polsatu maja z niego niezły ubaw bo
Kołtoń bardziej się nadaje do cyrku a nie jako
komentator i expert
~
~...
W 100% popieram komentarz powyżej- Kołtoń:
chorągiewka.A w wybrańców Smudy wierze.Mnie
również Piech nie przekonuje,ale na powołanie 12
bramkami zasłużył.A Frankowski…?Jest za stary na
kadre!Doceniam jego gre w Jadze,strzelone bramki w
tym sezonie..ale wydaje mi się,że taki
np.Bieriezucki obronca reprez.Rosji wyłączył by go
z gry.Czesto oglądam spotkania T-mobile ekstraklasy
i zauważyłem,ze Franek dobrze sie ustawia w polu
karnym itp.,ale jest za wolny.Kompletnie nie nadaje
się do gry z kontry-a tak przeciez bedziemy grać na
EURO prawda?bo nie wierze,ze bedziemy grać atakiem
pozycyjnym,krótko rozgrywając piłkę itd…ale
wierze w wybranców FRANZA..no moze po za
Fabianskim,Wojtkowiakiem i Boenichem(czy jak to sie
tam pisze:P).
~T
~sru tu tu tu
Dla mnie w Polskiej lidze nikt nie powinien zdobyć
mistrzostwa no może wyjątkiem jest Lech Poznań.
~
~666
Roman Kołtoń dla mnie tez chwali dana osobe
a pozniej krytykuje . Jak dla mnie to niche
go zwolnia bo koles jest beznadziejny