W drugim piątkowym meczu 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań pokonał Widzew Łódź 4:0. Bramki dla Lecha strzelili Mateusz Możdżeń, Kasper Hamalainen, Bartosz Ślusarski oraz Gergo Lovrencsics.
Pierwszą groźną sytuację w meczu stworzyli sobie piłkarze Radosława Mroczkowskiego. Mariusz Stępiński, mając na plecach Ceesaya, przyjął sobie piłkę, odwrócił się i huknął z 10 metrów, ale wysoko nad bramką. Dziesięć minut później piłka po strzale Phibela odbiła się od piłkarza Lecha i minęła minimalnie słupek bramki Krzysztofa Kotorowskiego. Jedyny pozytyw tej akcji był taki, iż Widzew wywalczył rzut rożny, jednak nic groźnego w polu karnym „Kolejorza” się po nim nie wydarzyło. Dwie minuty później długą piłkę dostał Teodorczyk, pięknie przyjął sobie futbolówkę i wyszedł sam na sam z bramkarzem Widzewa, lecz uderzył z 20 metrów fatalnie. W 34. minucie Mateusz Możdżeń oddał dosyć mocny strzał po ziemi z 15 metrów, jednak piłka minimalnie minęła słupek bramki. Po tej sytuacji kibice zgromadzeni na stadionie nie mogli już zobaczyć ciekawej sytuacji.

Po pierwszej połowie to piłkarze łódzkiego Widzewa byli lepszą drużyną, jednak gracze Lecha również groźnie atakowali bramkę Mielcarza. Pierwsza część meczu mogła się podobać. Mogliśmy obejrzeć szybką, dynamiczną grę, jednak zabrakło bramek.
Lech mógł drugą połowę rozpocząć z wysokiego c. W 46. minucie Ślusarski, który zastąpił Teodorczyka, dostał długą piłkę, przyjął ją i uderzył mocno z woleja z ostrego kąta, jednak Mielcarz wybił futbolówkę na rzut rożny. W 51. minucie kibice Lecha Poznań mogli się radować z bramki zdobytej przez piłkarzy Mariusza Rumaka. Po rozegraniu rzutu rożnego Mateusz Możdżeń dostał piłkę i na 16. metrze huknął w okienko, nie dając szans Mielcarzowi. Bramka stadiony świata! Trzy minuty później Widzew był bliski wyrównania, jednak bardzo dobrze strzał Stępińskiego po krótkim słupku obronił Kotorowski.
W 60. minucie Lech prowadził już 2:0. Prostopadłą piłkę dostał Hamalainen. Pomocnik Lecha wyprzedził Abbesa i znalazł się sam na sam z bramkarzem. Fin trafił wprost w Mielcarza, ale przy dobitce był bezbłędny i zawodnik „Kolejorza” mógł cieszyć się z bramki. 12 minut później Ślusarski wbiegł w pole karne, ale pod naciskiem Okachiego zdołał tylko oddać delikatny strzał, który obronił Mielcarz. Trzy minuty później Ślusarski miał więcej swobody i podwyższył wynik spotkania na 3:0. Gol dla Lecha padł po bardzo ładnej akcji. Prostopadłą piłkę na lewą stronę dostał ofensywnie wbiegający Wołąkiewicz, dośrodkował w pole karne do niepilnowanego Ślusarskiego, a ten z 10 metrów bez problemu pokonał Mielcarza. Dla napastnika Lecha było to jedenaste trafienie w sezonie. W 78. minucie mogło być 4:0, jednak piłka po strzale Kędziory minimalnie minęła bramkę Mielcarza. W doliczonym czasie Lech strzelił bramkę numer 4. Piłkę na skrzydło dostał Bartosz Ślusarski, który przebiegł kilkanaście metrów i wyszedł na pozycję sam na sam z Mielcarzem, uderzył futbolówkę po ziemi, ale wprost w bramkarza Widzewa, Mielcarz odbił piłkę, jednak dobił ją Gergo Lovrencsics i ta wpadła do bramki.
„Kolejorz” był w drugiej połowie zdecydowanie lepszy i summa summarum Lech zasłużenie pokonał dzisiaj Widzew Łódź. Zwycięstwo daje Lechowi na razie prowadzenie w tabeli.
Brawo Lech !! Liczę w tym sezonie na mistrza !!
Czekam na potknięcie legii !!
Szczerze mówiąc brak mi słów Legia znów schrzani
tytuł... Tak czy tak ... Nie najgorszy mecz w 2
połowie