Za nami pierwsze starcie szóstej kolejki Premier League. Swoich fanów nie zawiedli piłkarze Manchesteru City. Podopieczni Roberto Manciniego pokonali Everton Liverpool 2:0, głównie dzięki wejściu smoka Balotellego.
Choć zdecydowanymi faworytami do zwycięstwa w tej potyczce byli gospodarze, w mecz o wiele lepiej weszli podopieczni Davida Moyesa. Od początku defensywa „The Citizens” nękana była ofensywnymi akcjami ze strony przyjezdnych z Liverpoolu. Ci stwarzali zagrożenie pod bramką Joe Harta głównie po dośrodkowaniach ze skrzydeł, lecz te Osmana, Colemana i Bainesa nie przyniosły skutku. W szóstej minucie padł pierwszy strzał. Oddał go Leighton Baines, który posłał futbolówkę obok bramki Harta. W rewanżu David Silva ograł Phila Jagielkę, podając do Sergio Aguero, ale ten również nie trafił Jagielka mógł stać się antybohaterem następnej akcji, gdy niefortunnie zagrał do Edina Dzeko. W porę zdążył jednak naprawić swój błąd. Po dziesięciu minutach do futbolówki wstrzelonej w „szesnastkę” przez Silvę nie doszedł Dzeko, a próba Nasriego okazała się bardzo niecelna.

Im dłużej trwał mecz, tym coraz więcej do powiedzenia mieli gospodarze. W 18. minucie mieli dobrą sytuację na otwarcie wyniku. Po stracie piłki przez Phila Neville’a przejął ją Yaya Toure, po czym oddał ją Silvie. Mistrz świata poszukał w „szesnastce” Howarda Dzeko, ale jego zagranie do Bośniaka okazało się niecelne. Zaraz po tym po ograniu Jagielki przestrzelił Aguero. Chwilę później kolejną szansę mógł mieć Dzeko. Byłemu napastnikowi Wolfsburga zabrakło jednak wzrostu, by sięgnąć futbolówkę po zagraniu Nasriego. Po kolejnym pudle Aguero piłkę w kierunku napastników posłać próbował Micah Richards, lecz ta padła łupem defensorów Evertonu.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy rozpoczął się od zagrania Clichy’ego zablokowanego przez Hibberta. Odpowiedział na to nie najlepszym dośrodkowaniem Baines. Nie trzeba było wiele czekać na odpowiedź City. Akcja „Obywateli” zakończyła się zbyt wysokim zagraniem Clichy’ego i niecelnym uderzeniem Dzeko po podaniu Richardsa. W 35. minuciu po rzucie rożnym goście niezbyt daleko wybili futbolówkę. Dopadł do niej Augero, ale z jego strzałem dobrze poradził sobie Howard. Amerykański bramkarz 60 sekund później równie udanie poradził sobie z uderzeniem Barry’ego. Na jego szczęście, Dzeko w następnym ataku okazał się niecelny. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy po podaniu Nasriego przestrzelił Clichy. Dwie kolejne okazje miał Dzeko, ale najpierw powstrzymał go Distin, a potem chybił. Do przerwy, mimo znacznej przewagi „The Citizens”, gole nie padły.
Pierwszą okazję po przerwie zmarnowali gospodarze, zagranie Aguero na rzut rożny wybił Distin. 120 sekund później pierwszy celny strzał na bramkę oddali goście. Tuż zza linii pola karnego spróbował Osman, lecz uczynił to zbyt lekko, by sprawić jakiekolwiek problemy Hartowi. Zaraz po nieudanej próbie pokonania Howarda przez Aguero po podaniu Clichy’ego „The Citizens” musieli postarać się w obronie. Ostatecznie Richards z Toure uporali się z Bainesem. W 54. minucie zagrania w „szesnastkę” City spróbował Nasri, ale łatwo z tym poradził sobie Howard. Zaraz po tym po nie do końca pewnej interwencji Harta sytuację pod manchesterską bramką wyjaśnili defensorzy. Gdy mijała godzina gry, zanosiło się na ładną akcję z klepki Nasriego z Aguero. Reprezentant Francji nie zrozumiał jednak intencji Argentyńczyka, przez co gracze Roberto Manciniego musieli obejść się smakiem.












