1899 Hoffenheim wbrew przedmeczowym zapowiedziom ekspertów pokonało na własnym stadionie Schalke Gelsenkirchen, mimo że goście dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. „Wieśniaki” obejmowały prowadzenie po bramkach Vollanda i Firmino. Odpowiadali na to kolejno Neustädter i Uchida. W doliczonym czasie gry zwycięstwo gospodarzom dał rezerwowy Schipplock.
Pierwsze minuty bardziej przypominały polską ekstraklasę niż niemiecką Bundesligę. Piłkarze wyraźnie kiepsko weszli w spotkanie. Szczególnie dziwiła niemoc graczy Schalke, którzy byli zdecydowanymi faworytami. To nie oni jednak pierwsi zagrozili bramce rywala. Świetną sytuację w 11. minucie miał Joselu, ale głową uderzył za słabo i piłka po koźle wylądowała w rękach Unnerstalla. Dwie minuty później Hoffenheim dopięło swego. Świetnie lewą stroną ruszył Johnson, zagrał do Vollanda, który przyjął piłkę, wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza. Dla młodego napastnika Hoffenheim to pierwszy gol w tym sezonie. Schalke bardzo szybko chciało odpowiedzieć, ale po podaniu Afellaya Huntelaara uprzedził Wiese. Przy kolejnym podaniu do Holendra w pole karne „Hunter” zdołał przyjąć piłkę, ale tuż przed strzałem wybił ją jeden z obrońców.

Po stracie gola goście wyraźnie przejęli inicjatywę. Spowodowane to było w dużej mierze tym, że piłkarze Hoffenheim postanowili cofnąć się i kontratakować, licząc na szybkość Vollanda, Usamiego i Joselu. Te ruchy taktyczne nie przyniosły korzyści żadnemu z zespołów i mogliśmy się zachwycać jedynie podaniami Schalke gdzieś do 30. metra, bo wszystkie zagrania kierowane w pole karne były wybijane przez obrońców. Podopiecznym Huuba Stevensa nie szło z gry, ale udało się wyrównać po stałym fragmencie gry. Z rzutu rożnego dośrodkował Farfan, a Neustädter wygrał pojedynek w powietrzu i głową skierował piłkę do bramki. W końcówce Wiese kilkoma dobrymi interwencjami ratował swój zespół przed stratą gola. Najpierw obronił uderzenie Jonesa, a chwilę później przeciął zagranie otwierające drogę do siatki. Natomiast tuż przed ostatnim gwizdkiem w pierwszej połowie świetnie wyszedł z bramki i wygarnął piłkę spod nóg Afellaya.
Pięć minut czekaliśmy na pierwszą groźniejszą akcję w drugiej połowie. Pokazało to jednak, że piłkarze Schalke po przerwie wyszli zupełnie inaczej zmotywowani. Afellay dośrodkował, a Huntelaar wygrał walkę w powietrzu, ale jego strzał głową poleciał obok bramki. Chwilę później ponownie w tym meczu swoje nieprzeciętne umiejętności zaprezentował Wiese. Farfan po prostopadłym podaniu wyprzedził obrońcę, miał sytuację sam na sam, ale bramkarz Hoffenheim świetnie skrócił kąt i obronił piłkę, aby później wybić jeszcze dobitkę Afellaya.
Goście w drugiej połowie byli drużyną zdecydowanie lepszą od rywali i tworząc sytuacje podbramkowe, udowadniali swoją wyższość nad ekipą Hoffenheim. W 61. minucie po dośrodkowaniu Farfana dobrze głową uderzył Jones, ale tuż obok słupka. Schalke dłużej utrzymywało się przy piłce, szybciej rozgrywało piłkę i częściej gościło w polu karnym rywala. Zawodnicy nie potrafili jednak udowodnić przewagi golami, za co zostali skarceni, tracąc bramkę w 67. minucie. Matip faulował Vollanda w polu karnym. Kameruńczyk był bardzo zdziwiony, ale powtórki pokazały, że sędzia miał rację. Faul miał miejsce przy linii końcowej i można się zastanawiać, czy sytuacja wymagała aż tak agresywnego zagrania ze strony Matipa. Z jedenastu metrów Unnerstalla pokonał Firmino.








