Reprezentacja Polski zmierzy się w piątek 7 czerwca z Mołdawią w ramach eliminacji MŚ 2014, które odbędą się w Brazylii. Rywal jest niełatwy, a boisko w Kiszyniowie, gdzie rozegrane będzie to spotkanie, pozostawia wiele do życzenia.
Przed spotkaniem z Mołdawią sytuacja „Biało-czerwonych” jest nie najlepsza. Mowa głównie o czołowych defensorach, a właściwie ich braku. Operacji poddał się Łukasz Piszczek, a zgrupowanie z powodów zdrowotnych opuścili Kamil Glik i Marcin Kowalczyk. Wtorkowy mecz z Liechtensteinem był swego rodzaju przetarciem przed piątkowym starciem. Odpowiedział on na wiele pytań. Na lewej flance znakomicie zaprezentował się Bartosz Bereszyński, który powinien zacząć najbliższy mecz od pierwszej minuty. W wyjściowym składzie powinien również zagrać Piotr Zieliński, który popisał się kilkoma zagraniami, jakich brakowało w repertuarze naszych „Orłów”.

Polska grała z Mołdawią czterokrotnie, a statystyki przemawiają zdecydowanie za nami. Cztery zwycięstwa, osiem strzelonych bramek i jedna stracona. Zadaniem naszej reprezentacji będzie znaczące poprawienie tego bilansu, o co będzie bardzo trudno. Stadion w Kiszyniowie jest terenem niewygodnym dla rywali przyjeżdżających do stolicy Mołdawii. Ukraina wróciła do domu z zaledwie punktem, a Czarnogóra wygrała tylko jednym golem. W rankingu FIFA reprezentacja Polski znajduje się na dużo wyższej lokacie, jednak to piątkowy rywal podopiecznych Waldemara Fornalika awansował w czerwcowym notowaniu o pięć miejsc.
Ostatnie spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem „Biało-czerwonych”, a strzelcami bramek byli kolejno Jakub Błaszczykowski i jego imiennik Wawrzyniak. Jak gra piątkowy rywal naszej kadry? Charakteryzując jego styl gry w kilku słowach, można powiedzieć tylko, że ma bardzo solidną obronę i niesamowicie nieskuteczny atak. Na stadionie w Kiszyniowie w tych eliminacjach Mołdawianie nie strzelili nawet bramki. Nie oznacza to, że nie mają oni żadnych szans na sprawienie niespodzianki. Właśnie taką niespodziankę zapowiada szkoleniowiec gospodarzy: – Chcemy popsuć Polakom plany – powiedział Ioan Caras. Trudny mecz zapowiada również Anatolie Doros: – Polska jest faworytem, ale wierzę, że mecz skończy się wynikiem 0:0 lub 1:1. U siebie jesteśmy groźni. Również zdaniem Tomasza Kłosa mecz nie będzie lekką przeprawą: – Odkąd pamiętam, w czerwcu mieliśmy pod górkę. Zawodnicy byli zmęczeni sezonem, poobijani lub myślami na wakacjach.
Na kogo należy zwrócić szczególną uwagę? Na pewno warto pamiętać o Alexandru Suvorovie. Znajomo brzmiące nazwisko? Zawodnik występował w Cracovii. To nie jedyny zawodnik z polskimi drużynami wpisanymi w piłkarskim CV. W Legii Warszawa, Polonii i Koronie Kielce grał Doros, którego wypowiedź przytoczona była wyżej. Ani jeden, ani drugi w naszym kraju kariery nie zrobił, ale w pierwszym składzie znajdzie się jeden z nich i prawdopodobnie będzie to ten pierwszy. Anatolie powinien wejść z ławki rezerwowych, bo w takiej roli występował do tej pory.










