Już dziś o godzinie 18.00 na stadionie w Kielcach pierwsza odsłona walki o grupę mistrzowską. Korona podejmie na swoim terenie bydgoskiego Zawiszę.

Na razie spotkanie to obfituje w przedmeczowe próby zmiany sędziego wskazanego przez PZPN, której podjął się zespół gości. Do prowadzenia spotkania wyznaczony został Paweł Gil. Arbiter z Lublina w grudniu prowadził w Bydgoszczy pojedynek Zawiszy z Lechem Poznań. Mecz zakończył się remisem 2:2, a zdaniem działaczy gospodarzy fatalne decyzje sędziego wypaczyły wynik spotkania. Telewizyjne powtórki pokazały, że gol dla gości został zdobyty z pozycji spalonej. Błędem było też niepodyktowanie dla gospodarzy rzutu karnego po faulu Manuela Arboledy na Bernardo Vasconcelosie.
Co do kwestii sportowych, to trzeba przyznać, że oba zespoły w ostatnim czasie przeżywały huśtawkę nastrojów. Korona raz potrafiła przegrać z Legią, zremisować z będącym w dobrej dyspozycji Zagłębiem i bezbarwnym Górnikiem, grając w przewadze, by potem wygrać z Lechią Gdańsk. Z kolei Zawisza po serii porażek trzema bramkami zdołał zmiażdżyć zabrzańskiego Górnika, a przy okazji zdymisjonować Ryszarda Wieczorka. Efektowne 3:1 nie daje jednak pełnego obrazu, gdyż zabrzanie grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Górnika. Dlatego spotkanie mogło być bardzo wyrównane.
– Do końca sezonu każde spotkanie już takie będzie. My jesteśmy w grupie pościgowej, a Zawisza ucieka. Teraz dzielą nas cztery punkty, jeśli wygramy nadrobimy spory dystans. Nie ma co ukrywać, że to znów jest kluczowe spotkanie. Zawisza jest jednym z bardziej nieprzewidywalnych zespołów. Potrafią zagrać bardzo dobrze, ale przytrafią im się też proste wpadki. Mecz na pewno będzie trudny. Ale dla nich też. Na naszym boisku nigdy nikomu nie gra się łatwo – powiedział przed spotkaniem kapitan kielczan, Paweł Golański.
Sytuacja obydwu klubów w tabeli T-Mobile Ekstraklasy jest dość klarowna. Zawisza jest ósmy na pięć kolejek przed końcem, z dorobkiem 35 punktów, i jeśli wygra to zdecydowanie zwiększy swoje szanse na pobyt w czołowej ósemce. Korona traci do zespołu Tarasiewicza cztery punkty, więc jeśli kielczanie chcą w istocie zbliżyć się do najlepszych, to muszą po prostu wygrać to spotkanie.
Faworytem wydaje się drużyna Ryszarda Tarasiewicza. Po serii wpadek Zawisza zagrał wreszcie dobre spotkanie i z pewnością tak samo zaprezentuje się na tle dzisiejszych rywali. Korona z kolei to zespół nieobliczalny, często grający siłowo, aczkolwiek ekipa z Kielc ma to do siebie, że lepiej gra się jej na wyjeździe niż u siebie. Co z tego wyniknie? Okaże się dziś w premierowym spotkaniu 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.











