Niespodzianka na Bloemfontein. Gospodarze turnieju pokonują wicemistrzów świata po bramkach Khumalo i Mpheli. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Florent Malouda.
Borykająca się z wewnętrznymi problemami reprezentacja Francji starła się z gospodarzami turnieju. Jeśli któraś z tych drużyn myślała o awansie do 1/8 turnieju, to musiała nie tylko wysoko wygrać, ale także liczyć, że mecz Urugwaj – Meksyk nie zakończy się remisem. Francuzi wyszli ustawieniem 4-2-3-1 z małymi korektami personalnymi. Gignac zagrał jako skrzydłowy, zaś Cisse rozpoczął mecz na szpicy ataku. Gospodarze wyszli w tradycyjnym ustawieniu 4-4-2.

Spotkanie rozpoczęło się spokojnie. Mimo sytuacji i kilku strzałów, obie drużyny nie stworzyły większego zagrożenia. Już w 2. minucie Tshabalala groźnie podawał w pole karne do Mpheli, jednak ten nie opanował piłki. Francja odpowiedziała płaskim strzałem Gignaca, łatwo obronionym przez Moeneeba Josephsa. W 7. minucie ładnie z prawej strony dogrywał Cisse, jednak jego podanie zostało przejęte przez obrońców RPA. Chwilę później Cisse sprawdził bramkarza rywali strzałem głową.
Kolejne minuty to sporo niedokładności w grze obu drużyn i brak sytuacji bramkowych. Przełamanie nastąpiło w 20. minucie. Tshabalala dośrodkował z rzutu rożnego, a jego dogranie wykorzystał Bongani Khumalo i strzałem głową pokonał Hugo Llorisa. Błąd popełnił bramkarz Francuzów, który niepewnie wyszedł do piłki i minął się z z nią, zostawiając odkrytą bramkę. Cztery minuty później Cisse po indywidualnej akcji oddał płaski, niecelny strzał. Odpowiedź Afrykanów to akcja Mpheli, który po ładnym rajdzie uderzył piłkę minimalnie obok bramki. Chwilę później gospodarze otrzymali prezent od sędziego w postaci czerwonej kartki dla Gourcuffa za przypadkowe uderzenie łokciem w twarz rywala, a dokładniej McBetha Sibayi. Po tym zdarzeniu RPA uspokoiło grę i nie pozwalało Francuzom na dokładne rozgrywanie piłki.

W 34. minucie Tshabalala uderzył piłkę z rzutu wolnego, jednak futbolówka poleciała nad poprzeczką bramki Llorisa. Chwilę później znów do akcji wkroczył Tshabalala, który tym razem uderzył głową nad bramką rywali. RPA potwierdziło swoją przewagę w 36. minucie. Tshabalala zagrał z lewego skrzydła, zaś francuscy obrońcy dopuścili do zdobycia bramki przez Mphelę. Defensorzy kraju znad Sekwany po raz kolejny się nie popisali. Minutę później RPA zdobyło kolejnego gola, jednak strzelec był na pozycji spalonej, dlatego też bramka nie została uznana. Francuzi odpowiedzieli dośrodkowaniem Gourcuffa, które z problemami wybił na rzut rożny bramkarz gospodarzy. Chwilę później Hugo Lloris musiał wybić piłkę na korner po groźnym strzale zawodnika RPA. Wynik do gwizdka kończącego pierwszą część spotkania nie zmienił się. Francja 0:2 RPA.











