W zakończonych przed chwilą spotkaniach Sunderland zdeklasował West Ham aż 3:0, a Southampton minimalnie ograło Aston Vilę 1:0. Podziałem punktów zakończył się za to mecz na Craven Cottage, gdzie Fulham zremisowało z Wigan 1:1.

Przed niedzielnym daniem głównym, czyli dwoma szlagierami Premier League (Manchester United – Liverpool i Arsenal – Manchester City), czekała nas przystawka w postaci meczów z udziałem innych zespołów. Oczy wszystkich zwrócone są w stronę dnia jutrzejszego, ale nie znaczy to bynajmniej, iż było tego popołudnia nudno na angielskich murawach.

Na Craven Cottage Fulham Martina Jola zmierzyło się z Wigan Roberto Martineza. Mimo zażartej walki żadnej z ekip nie udało się uzyskać kompletu punktów. Prowadzenie dla „The Cottagers” uzyskał Giorgios Karagounis w 22. minucie meczu. Gospodarze bardzo długo prowadzili po golu doświadczonego Greka, jednak „The Latics” nie oddali tego dnia łatwo skóry, wywożąc jeden cenny punkt po wyrównującej bramce Franco Di Santo w 71. minucie spotkania.

Bardzo ciekawie było także na Villa Park, gdzie doszło do spotkania Aston Villi i Southamptonu, czyli dwóch zespołów z dołu tabeli, którym punkty potrzebne są jak powietrze. Po iście heroicznej walce niezwykle cenne trzy oczka wywieźli goście z Arturem Borucem w bramce, zwyciężając 1:0. Zwycięskie trafienie uzyskał as atutowy w talii Nigela Adkinsa, czyli Rickie Lambert. Snajper skutecznie wykonał „jedenastkę” w 34. minucie meczu. Fatalnie spisujący się w tym sezonie gospodarze ambitnie atakowali aż do końca, jednak „Święci” skutecznie odpierali ataki drużyny Paula Lamberta i to oni mogli świętować zwycięstwo po ostatnim gwizdku sędziego Marka Halseya. Cieszy zwłaszcza czyste konto polskiego bramkarza. Coraz silniejsza pozycja Boruca w drużynie z St. Mary’s Stadium.
Żadnych szans nie dała za to West Hamowi drużyna Sunderlandu. Na Stadium of Light zespół Martina O’Neilla wysoko, bo aż 3:0, rozjechał ekipę Sama Allarydyce’a. Pierwszego gola zdobył niezawodny Sebastian Larsson już po 12 minutach od pierwszego gwizdka sędziego Neila Swarbricka. Drugą bramkę strzelił Adam Johnson, 120 sekund po rozpoczęciu drugiej połowy. Były skrzydłowy City coraz śmielej poczyna sobie w barwach „Czarnych Kotów”. Kropkę nad i postawił James McClean, trafiając do bramki West Hamu kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry. Zasłużone trzy punkty zostają na Stadium of Light, a „Młoty” czeka smutny powrót z delegacji.











