Wszyscy doskonale pamiętają historię transferu Ransforda Oseia do Legii Warszawa. Niby wszystko było załatwione, ale ostatecznie afrykański napastnik do Legii nie trafił. Obecnie sytuacja może się powtórzyć.
Legia rozpoczęła niedawno zgrupowanie w Hiszpanii. Zdążyła już rozegrać jeden sparing, który zremisowała 1:1 z niemieckim trzecioligowcem. Dziś na zgrupowanie mieli dołączyć trzej zawodnicy z Zimbabwe. Mieli oni być testowani, ale jak do tej pory nie pojawili się w Hiszpanii.
Kilka dni temu Mirosław Trzeciak mówił, że wszystko ze strony Legii zostało załatwione. Wszystkie papiery zostały dostarczone i Legia miała czekać na zawodników, aż odbiorą oni wizy z konsulatu. Mimo tego, żadna nowa informacja na ten temat się nie pojawiła.
Kierownik drużyny, Ireneusz Zawadzki, potwierdził słowa Mirosława Trzeciaka na temat zawodników z Zimbabwe. – Ze strony Legii wszystko jest w porządku. Od tygodnia czekają na nich wizy w polskim konsulacie w RPA, bo w Zimbabwe nie ma polskiej placówki. Czekamy na ich odbiór przez piłkarzy i na decyzję ich menadżera, Wiesława Grabowskiego – powiedział Zawadzki.
Sprawa z Ransfordem Oseiem była troszkę inna, ale wtedy również Mirosław Trzeciak zapewniał, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Mówił to, co teraz: że wszystko zostało przez Legię zrobione prawidłowo. Ale czy na pewno? Jeśli zawodnicy nie przyjadą na zgrupowanie do Hiszpanii, będzie to ponowna wpadka Trzeciaka, a właściciele Legii mogą już jej nie wybaczyć.










