W zaległym, wtorkowym meczu na Upton Park piłkarze West Hamu United zanotowali piątą porażkę z rzędu. Podopieczni Gianfranco Zoli zostali pokonani przez Wolverhampton Wanderers. Mecz zakończył się wynikiem 1:3.
Ostatni z zaległych meczów 21. kolejki Premiership odbył się we wtorek na Upton Park. West Ham United podejmował Wolverhampton Wanderers. Oba zespoły dzielił tylko jeden punkt i przed spotkaniem zajmowały kolejno 16. i 17. pozycję w ligowej tabeli. Zapowiadał się zacięty pojedynek o punkty, które pozwolą oddalić się od strefy degradacji.
Pierwszą doskonałą okazję stworzyli sobie podopieczni Micka McCarthy’ego. W 8. minucie w poprzeczkę uderzył Kevin Foley. Odpowiedzią na próbę „Wolves” było uderzenie Scotta Parkera z 11. minuty. Pomocnik „Młotów” nie przymierzył poprawnie i piłka wylądowała w rękach bramkarza gości. Dwie minuty później strzał oddał inny gracz West Hamu, Julien Faubert. Obrońca nie potrafił jednak celnie uderzyć. Przez kilka następnych minut żaden z zespołów nie stworzył sobie dobrej okazji na zdobycie bramki. West Ham stracił początkowy rytm i coraz częściej graczom Gianfranco Zoli zdarzało się tracić piłkę. W 28. minucie goście wykorzystali swoją szansę. Źle pod własną bramką zachował się James Tomkins. Na błędzie obrońcy skorzystał Kevin Doyle. Napastnik przejął piłkę, wyprzedził obrońców i mierzonym strzałem na długi słupek Robera Greena wyprowadził „Wilki” na prowadzenie. Cztery minuty później na odrobienie straty gola mieli szansę gospodarze. Strzelał Carlton Cole, jednak na swoim miejscu ponownie był Marcus Hahnemann. Podopieczni Gianfranco Zoli próbowali doprowadzić do remisu jeszcze przed przerwą. Najbliżej tego celu był Scott Parker. Anglik w 45. minucie strzelił w słupek i próbował dobijać, ale bramkarz oraz zawodnicy Wolves zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Była to najlepsza sytuacja dla West Hamu w pierwszej połowie.
Pierwsza część drugiej połowy spotkania rozegrana była w zdecydowanie wolniejszym tempie niż po pierwszym gwizdku sędziego. Bramkarz gości interweniować musiał przy strzale Carltona Cole’a w 50. minucie. Później gra gospodarzy wyglądała tylko gorzej. Osiem minut po uderzeniu Cole’a goście podwyższyli prowadzenie na 0:2. Stało się to za sprawą Ronalda Zubra, który pokonał Marcusa Hahnemanna dokładnym strzałem po ziemi. Asystę zaliczył Dave Jones. Marzenia kibiców na Upton Park rozwiał kolejny gol dla podopiecznych Micka McCarthy’ego. W 61. minucie, po kolejnym błędzie gospodarzy, piłkę wyłuskał George Elokobi i podał ją do Jonesa. Pomocnik Wolverhampton przekazał ją Mattowi Jarvisowi, a ten oddał celny strzał sprzed pola karnego. „Wilki” wygrywały 0:3 i bardziej niż pewne było, że po raz pierwszy od 32 lat uda im się pokonać West Ham na ich stadionie.
Po trzecim golu niektórzy kibice nie wierzyli, że ich ulubieńców stać na odrobienie strat i zaczęli opuszczać stadion. Tymczasem, podopieczni Gianforanco Zoli nie zamierzali się poddać. Do końca spotkania udało się stworzyć kilka sytuacji. W 74. minucie niecelnie uderzał Guille Franco. Meksykanin już cztery minuty później mógł strzelić gola. Doskonale w polu karnym ograł obrońców „Wolves”, ale jego uderzenie obronił Hahnemann. W 86. minucie doskonałym strzałem z ponad 30 metrów popisał się Alessandro Diamanti. Mocno uderzoną piłkę na rzut rożny wybił jednak amerykański bramkarz „Wolves”. Włoch starał się jeszcze pięć minut później, lecz piłka po jego strzale poszybowała w trybuny. Próby podopiecznych Zoli zostały nagrodzone w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Honorowe trafienie dla „Młotów” zaliczył Franco, który pokonał bramkarza gości ładnym lobem.










