W spotkaniu otwierającym 15. kolejkę Premier League Manchester United przegrał drugi ligowy mecz z rzędu. Tym razem od „Czerwonych Diabłów”silniejsze było Newcastle.
Mancheser United musiał radzić sobie w tym spotkaniu bez Wayne’a Ronneya, który pauzował za kartki. Do składu „Czerwonych Diabłów” powrócił natomiast Robin van Persie, w ostatnim miesiącu kontuzjowany.

Pierwszy groźną akcję w spotkaniu przeprowadzili gospodarze. W 9. minucie Phil Jones oddał strzał z osiemnastego metra, jednak Tim Krul nie miał problemów z obroną tego uderzenia. Pierwsze trzy kwadranse to szybka gra z obu stron. Mimo to żadna z drużyn nie zdołała sobie stworzyć dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. W doliczanym czasie pierwszej połowy Loic Remy popisał się pięknym podaniem do Debuchy’ego, który z ostrego kąta chciał pokonać bramkarza Manchesteru, jednak De Gea był na posterunku.
W 52. minucie Manchester oddał dwa groźne strzały. Najpierw próbował Hernandez, kilka sekund później Januzaj, ale po raz kolejny wielką klasę pokazał Krul. Trzy minuty potem po rzucie rożnym w słupek trafił Patrice Evra. Kiedy wydawało się, że bramka dla gospodarzy wisi w powietrzu, Newcastle strzeliło gola. W 61. minucie Sissoko podał do Cabaya, a ten pewnym strzałem wyprowadził „Sroki” na prowadzenie.
Manchester United do końca spotkania próbował doprowadzić do remisu, jednak gospodarze nie mieli pomysłu, jak przeprowadzić dobrą akcję. Podopieczni Davida Moyesa przegrali w kiepskim stylu drugi mecz z rzędu.











