Od trzech lat mistrzostwo Anglii nie wyjeżdża z tego miasta. Przez ostatnie dwa sezony te zespoły zamieniały się ze sobą na pierwszych dwóch miejscach na koniec sezonu. Nic, więc dziwnego, że mecze o prymat w tym mieście mogą zdecydować o tym, kto zostanie mistrzem Anglii. Już dziś o 17 na Etihad Stadium 166. derby Manchesteru!
Ta rywalizacja zawsze była bardzo elektryzująca. Może jeszcze kilka lat temu bardziej dla kibiców obu drużyn niż dla fanów neutralnych, ale odkąd „Citizens” stali się dla United sąsiadami, o których zrobiło się głośno, to na boisku jest nie tylko ostro, ale można też zobaczyć wiele dobrego futbolu. Derby Manchesteru mają swój początek w roku 1891. Od tej pory United wygrał 69 razy, City 46, zanotowano też 50 remisów. Zresztą, klub z Old Trafford góruje nad rywalem zdecydowanie bardziej, jeśli chodzi o liczbę trofeów w gablocie, a także uznanie w całym piłkarskim świecie.

Dziś jednak wcale nie będzie faworytem. Bardzo trudno go wytypować, bo obie ekipy sezon zaczęły niemalże identycznie. Mają po siedem punktów w tabeli, zgodnie też wygrały swoje pierwsze mecze w Champions League. Trzeba jednak przyznać, że to „Czerwone Diabły” miały trudniejszy start w lidze. Dla podopiecznych Pellegriniego będzie to pierwszy mecz z rywalem z najwyższej półki. Piłkarze Davida Moyesa mierzyli się już z Chelsea (remis) i Liverpoolem (porażka). City natomiast na razie u siebie wygrywa bez problemu, w dwóch meczach 4:0 i 2:0, za to na wyjazdach radzi sobie słabo, o czym świadczą: porażka w Cardiff i remis ze Stoke.
Na korzyść gości na pewno zadziała powrót do gry Wayne’a Rooneya. Anglik w środku tygodnia, przeciwko Leverkusen, był w świetnej formie i jeśli ją utrzyma, to ma szansę stać się najlepszym strzelcem w historii derbów. Wystarczy mu do tego jeden strzelony gol. Rooney uważa, że dla niego ważniejszy w sezonie jest mecz z Liverpoolem niż z lokalnym rywalem. Może, dlatego, że on sam jest z miasta Beatlesów? W każdym razie Rooney nieraz już rozstrzygał o losach spotkań z City. Czy i dzisiaj uciszy Etihad?
Będzie mu łatwiej o tyle, że kontuzjowani są trzej obrońcy gospodarzy: Demichelis, Clichy i Richards. Problem może być też z Davidem Silvą. Występ Hiszpana stoi pod znakiem zapytania i jego brak byłby najbardziej dla Pellegriniego dotkliwy. Wtedy zastąpi go najpewniej Samir Nasri. David Moyes nie może za to skorzystać z Welbecka, Rafaela, Jonesa i Fletchera. Natomiast dla Fellainiego będzie to prawdopodobnie pierwszy tak poważny sprawdzian w nowych barwach.
Sam szkoleniowiec United lubi grać na Etihad. W ostatnich sześciu spotkaniach jeszcze, jako trener Evertonu, wygrywał aż czterokrotnie, tylko raz schodząc z boiska pokonanym. Szkot zdaje sobie sprawę z wagi spotkania i ma nadzieję na dobry występ swoich podopiecznych:











