Nikt nie chce mistrzostwa! Takie wrażenie można było odnieść, oglądając poprzednią kolejkę Ekstraklasy. Następna będzie więc okazją do rehabilitacji dla takich klubów jak Wisła, która zweryfikuje pucharowe zapędy Lechii czy Jagiellonii. I tylko pewien niesmak pozostawia decyzja PZPN-u o zamknięciu stadionów przy Bułgarskiej i Łazienkowskiej.
Marność nad marnościami i tylko… niezłe widowisko?
Mizeria, miernota, beznadzieja. Co otrzymamy po podniesieniu do potęgi? Spektakl! Przy Łazienkowskiej zmierzą się dwie najbardziej zawodzące drużyny rundy wiosennej. Choć Legia ma za sobą całkiem niezły tydzień. Trzy punkty wywalczone w meczu z Widzewem, wywalczone w sposób zadowalający jedynie makiawelistów, a także zdobycie Pucharu Polski, mimo wszystko mogą napawać optymizmem. Tym bardziej, że udział w eliminacjach do Ligi Europy chociaż po części uratuje honor „Wojskowych”. Jednak, czy kogoś w stolicy zadowala krajowe trofeum w obliczu statusu najmniej punktującej drużyny wiosny? Nie. I właśnie o to walczą legioniści w każdym kolejnym ligowym meczu. Nie o punkty, bo one są już sprawą drugorzędną. O zmazanie plamy.

Podobnie miałaby się rzecz z Koroną, gdyby nie fakt, iż jej, oprócz poprawy morale, potrzebne są punkty. Trener Sasal przed sezonem zapowiadał, że celem kielczan jest wywalczenie 30 oczek, gdyż ta ilość miała gwarantować utrzymanie w lidze. Rzeczywistość okazała się inna. Mimo 31 punktów, Korona nadal musi drżeć o ligowy byt. Co ciekawe, drużyna ta ma znacznie lepsze statystyki w meczach wyjazdowych. Dodatkowo pała rządzą rewanżu za upokorzenie na Arenie Kielc w poprzedniej rundzie, kiedy to legioniści wygrali aż 4:1. W drużynie „Żółto-czerwonych” miejsce znalazło aż czterech byłych zawodników Legii – Vuković, Korzym, Janczyk i Szamotulski. Możemy być pewni, że sentymenty zostaną w szatni, a zawodnicy zrobią wszystko, by zatuszować dotychczasową słabą postawę. Kto wygra w meczu ligowej lichoty?
Warto dodać, iż spotkanie odbędzie się bez udziału publiczności. Wojewoda mazowiecki zamknął stadion przy Łazienkowskiej. Decyzja ta jest pokłosiem burd, jakie miały miejsce w Bydgoszczy, podczas finałowego meczu Pucharu Polski.
O punkty, o puchary, o życie!















