Najciekawszymi pojedynkami, które zobaczymy w ramach kolejki rozpoczynającej się dzisiejszego popołudnia, będą zapewne rywalizacje pomiędzy Manchesterem City a Liverpoolem i Evertonem a Manchesterem United. W obu faworytami wydają się zespoły z Manchesteru, ale liverpoolczycy na pewno będą walczyć.
Manchester City – Liverpool
Wydaje się, że to właśnie ten mecz, pojedynek Liverpoolu z Manchesterem City, będzie najciekawszym wydarzeniem kolejki. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli (kolejno piąte i czwarte miejsce). To spotkanie ma duże znaczenie.
Wszyscy w zespole Rafy Beniteza zapowiadają walkę o zwycięstwo, a Liverpool będzie musiał dalej radzić sobie bez jednego z najlepszych graczy, Fernando Torresa. Reszta zawodników może grać i jest pozytywnie naładowana po zwycięstwie nad Unireą Urziceni w rozgrywkach Ligi Europejskiej. Hiszpański trener zapowiedział, że jego drużyna odpowie ogniem na ogień i nie zamierza ustalać defensywnej taktyki, co zapowiada ciekawy mecz.
W obozie Manchesteru City ostatnio trudno o optymizm. „The Citizens” zremisowali 1:1 ze słabym Stoke City, a ponadto będą musieli obejść się bez swojego wyborowego strzelca, Carlosa Teveza. Na domiar złego Patrick Vieira, defensywny pomocnik klubu, będzie pauzował trzy mecze z powodów dyscyplinarnych. Prawdopodobnie jednak do dyspozycji Manciniego będzie Craig Bellamy, który – pomimo kłótni z menadżerem na treningu – wejdzie od pierwszej minuty na murawę.
Dla obu zespołów jest to jeden z ważniejszych meczów w najbliższym czasie, gdyż ważą się losy czwartego miejsca w tabeli, gwarantującego udział w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ani Liverpool, ani Manchester tanio skóry nie sprzedadzą, co tylko uatrakcyjni widowisko.
Everton – Manchester United
Pojedynek Evertonu z Manchesterem United otworzy serię spotkań w tej kolejce. Eksperci twierdzą, że to goście – na czele z rewelacyjnym Rooneyem – rozniosą w pył podopiecznych Davida Moysa.
Pomijając fakt, iż „Czerwone Diabły” dysponują lepszą kadrą, ze składu „The Toffies” przez poważny uraz wypadł jeden z najważniejszych graczy, Marouane Fellaini. Ponadto na boisku nie ujrzymy Phillippe Senderosa, z powodu kontuzji pleców szwajcarskiego obrońcy. Pod znakiem zapytania stanął też występ Tima Cahilla, który skarżył się na problemy z łydką. Tak przetrzebiona kadra Evertonu może nie sprostać wyzwaniu stanięcia na drodze rozpędzonej lokomotywy, jaką jest Manchester United.
W ekipie sir Aleksa Fergusona zabraknie jedynie dwóch piłkarzy. Rio Ferdinand i Nani będą pauzowali za kartki. Biorąc pod uwagę obecną formę graczy United, ich absencja nie powinna stanowić poważnego problemu. Wszystkie oczy widzów będą najbardziej skupione na byłym napastniku Evertonu, a obecnie gwiazdorze Manchesteru. Mowa oczywiście o Waynie Rooneyu, na którego sposobu nie potrafi znaleźć większość defensorów grających w Premiership. Na Old Trafford Wayne trafił sześć lat temu i w tym czasie zdążył zdobyć status megagwiazdy.










