Premier League nabiera tempa. Wydawałoby się, że sezon nie tak dawno się zaczął, a już w ten weekend czeka nas ostatnia kolejka trzeciego miesiąca rozgrywek! Na koniec października organizatorzy przygotowali jeden megahit.

Zacznie się już dzisiaj o 13:45, rzec by można, dość spokojnie. Przedostatnie Crystal Palace podejmie lidera, Arsenal. Londyńczycy w środku tygodnia zostali zatrzymani przez Borussię, Robert Lewandowski okazał się lepszy od Wojciecha Szczęsnego i po raz pierwszy od sierpnia podopieczni Wengera przegrali mecz. Wydaje się więc, iż na lokalnych rywali rzucą się z żądzą rehabilitacji, tym bardziej że przecież mecz z CP to derby. Trudno sobie też wyobrazić, by spotkanie zakończyło się inaczej niż zwycięstwem gości. Crystal Palace to jedna z dwóch drużyn, obok Sunderlandu, które na początku sezonu wyraźnie odstają od reszty stawki. Podjęto zdecydowane kroki i z klubu wyleciał Ian Holloway. Zastępujący go obecnie Keith Millen miałby problem ze znalezieniem trudniejszego rywala na debiut, szczególnie że nie może skorzystać z aż czterech piłkarzy. Kontuzjowani są McCarthy, Hunt, Murray i Williams. Arsene Wenger też problemy z urazami ma niemałe, bo nie zagrają Diaby, Sanogo, Podolski, Oxlade-Chamberlain i Walcott, a niepewny jest występ Wilshere’a. Francuz ma jednak tych piłkarzy kim zastąpić i powinien być raczej spokojny o trzy punkty.

Tym razem o 16:00 rozpoczną się tylko cztery mecze. W bodaj najciekawszym z nich Liverpool podejmie West Bromwich Albion. Goście są dopiero na dwunastym miejscu w tabeli, ale już w tym sezonie zdążyli zdobyć Old Trafford i zatrzymać Arsenal. Zresztą są niepokonani od pięciu kolejek, a z ostatnich sześciu meczów z LFC wygrali aż cztery, w tym dwa ostatnie na Anfield! Podopieczni Brendana Rogersa ten sezon zaczęli z wysokiego C. Po ostatnim remisie w Newcastle spadli co prawda na trzecie miejsce, ale w porównaniu z tym, że w ostatnich latach już na tym etapie rywalizacji zwykle odpadali z wyścigu o mistrzostwo, widać duży postęp. Poza tym duet napastników Suarez – Sturridge jest groźny dla każdego. Zresztą wszyscy piłkarze podstawowego składu utrzymują dobrą formę, a taktyka z trzema obrońcami na razie się sprawdza. Rodgers nie będzie mógł skorzystać z Aspasa, Enrique i Coatesa, ale być może wróci już Coutinho, co było dużym wzmocnieniem. Więcej problemów mają goście, bo kontuzjowani są nadal Foster, Gera, Sinclair i Thorne. Wydaje się, że jeśli tym razem trzy punkty nie zostaną na Anfield, to będzie niespodzianka.













