Kolejka marnych derbów


Już za nami emocje związane z 21. kolejką francuskiej ekstraklasy. W niej zanotowaliśmy pierwsze wpadki faworytów, dzięki czemu pierwsze dwa zespoły w tabeli zaczęły ostawać od reszty stawki. Lille i PSG, bo o nich mowa, stają się najpoważniejszymi kandydatami do tytułu. Zawiedzeni mogą czuć się kibice, którzy spodziewali się więcej emocji w pojedynkach derbowych. Czas na podsumowanie.


Udostępnij na Udostępnij na

Lille ucieka dzięki De Melo

Brazylijski napastnik Lille okazał się asem w rękawie Rudiego Garcii. Trzeba przyznać, iż szkoleniowiec lidera Ligue 1 miał nosa do zmian. Wraz z napastnikiem wprowadził Ludovica Obraniaka. Niedługo potem obaj odegrali kluczowe role (asysta Polaka i gol Brazylijczyka) przy jedynej bramce meczu i zapewnili swojej drużynie cenne trzy punkty. A nie było o nie łatwo, gdyż rywal nie był chętny do otwartej gry. Uznał, iż taktyka przede wszystkim na zero z tyłu będzie najodpowiedniejsza z najlepszym ligowym atakiem. Wyeliminowani kompletnie z gry byli Moussa Sow oraz Gervinho i długo na boisku brakowało „francuskiej Barcelony”. Lecz nastąpił jeden przebłysk. Jedna genialna akcja i „Les Dogues” mogli cieszyć się ze zwycięstwa, tym bardziej że rywale do tytułu pogubili na wyjazdach punkty.

Dotrzymać kroku liderowi próbuje wciąż stołeczna jedenastka, choć zadanie miała najprostsze. Paris Saint-Germain udało się do Awinionu i planowo sięgnęło po komplet punktów. Pomogła w tym wydatnie skuteczność tureckiego napastnika, Mevluta Erdinga, który nie zmarnował dwóch świetnych podań od partnerów, Bodmera i Giuly’ego. Szczególnie asysta tego drugiego zasługuje na słowa uznania. Osłodą dla najsłabszej ekipy Ligue 1 było cudowne trafienie Deme’a Ndiaye’a, o którym więcej powiemy w dalszej części podsumowania. Paryżanie gonią i na tę chwilę wydaje się, że tylko oni mogą nawiązać równorzędną walkę o tytuł. Niemałe wrażenie robi fakt, że jeśli nieobecny jest najlepszy atakujący zespołu (Hoarau), to jego miejsce zajmuje równie skuteczny kolega.

Pierwsze potknięcia w nowym roku

Już w drugiej wiosennej kolejce doczekaliśmy się utraty pierwszych oczek w peletonie. Wyjazdowe mecze Rennes, Lyonu i Marsylii przysporzyły wielu zmartwień każdej ekipie. Najwięcej pretensji mogą mieć do siebie obrońcy tytułu, którzy w marnym stylu wywieźli remis z Księstwa, a w ich grze nie widać było ani determinacji, ani stylu. Didier Deschamps musi obudzić swoich podopiecznych, bo długo jeszcze będą musieli sobie radzić bez swojego motoru napędowego, Mathieu Valbueny. Aż strach pomyśleć, jak zaprezentują się w Lidze Mistrzów, gdy przyjdzie zmierzyć się z Manchesterem United.

Słabo również pokazali się piłkarze Lyonu, którzy dopiero po stracie drugiego gola postanowili coś zmienić na boisku. Jednak rozochocone Valenciennes nie wypuściło okazji z rąk. Tym samym po 13 spotkaniach bez porażki Lyon nie zdobył punktów. Czy to wypadek przy pracy, czy większy problem? Wszystko wydawało się iść jak po maśle w 2011 roku. Rozpoczęło się od wymęczonego, ale na trudnym terenie w Caen awansu w Pucharze Francji, a potem efektowne zwycięstwo nad Lorient. Claude Puel nareszcie miał do dyspozycji całą kadrę. Pierwsza porażka w nowym roku przyszła tydzień temu po dogrywce z Niceą i marzenia o kolejnym z trofeów poszły w kąt. Niestety, nieszczęścia zwykle chodzą parami i natychmiast odbiło się to na lidze. Jeśli w dolinie Rodanu marzą o mistrzostwie, to w walce z Lille nie może być mowy o jakimkolwiek marginesie błędu. Teraz każda porażka może być na wagę złota.

Innym kandydatem do tytułu, który zawiódł, było Rennes. Oczywiście, zespół ten nigdy wprost nie deklarował najwyższych celów, a każdą zwyżkę formy przyjmował ze stłumionym entuzjazmem. Szczególnie trener Frederic Antonetti zawsze podkreślał, iż wysoka pozycja jego piłkarzy jest czymś nienaturalnym i niedługo wszystko wróci do normy. Prawda, że Bretończycy nie sprawiają wrażenia stłamszonych presją, a gra w piłkę to dla nich sama przyjemność. Srogie lanie, jakie zafundowano im w Montbeliard, trzeba uznać jako wyjątek od reguły, nawet jeśli „Czerwono-czarni” są najlepszą defensywą we Francji. W tym oknie transferowym sprowadzili już dwóch obiecujących napastników (Boukari z Lens oraz Vehoek z holenderskiego Den Bosh). Może nierówna forma nie pozwoli wygrać im mistrzostwa, ale europejskie puchary są wyjątkowo w tym roku realne. Martwić ich mogą jedynie kontuzje dwóch podstawowych zawodników: kapitana i środkowego obrońcy, Kadera Mangane’a, oraz doświadczonego pomocnika, Stephane’a Dalmata.

Najsłabsi budzą się do życia

Z początkiem rundy wiosennej z coraz lepszym skutkiem swoje zawody rozgrywają ci, którzy martwić się muszą o swój ligowy byt. Oczywiście, nie biorę pod uwagę Arles Avignon, ale w tym malowniczym miasteczku już martwić się muszą tylko o to, jak dobrze rozpocząć nowy sezon w drugiej lidze. W tej kolejce swoje spotkanie wygrało Caen, drugi raz wiosną, strzelając dwie bramki coraz słabszemu Auxerre (efekt Jelenia, który rozerał całe spotkanie, nie podziałał).

Podobnym wynikiem (sześć punktów w nowym roku) mogą poszczycić się gracze Lens. Minionej soboty polegli oni w Lille, ale sami są sobie winni, gdyż wyszli na boisko z założeniem, iż więcej niż remisu to nie ugrają. Najgorzej z tego najniższego kręgu Ligue 1 wygląda sytuacja Monaco, które uzyskało jedynie dwa punkty. Trzeba jednak przyznać, że ta drużyna zaczyna nabierać pewności siebie oraz własną tożsamość. Zarówno przeciwko Auxerre, jak i Marsylii zaprezentowała dobry, stabilny futbol, często dominując rywala. Nie ma to jeszcze większego przełożenia na punkty, ale za chwilę, kto wie? Z nowo zatrudnionych trenerów Laurent Banide miał przecież najmniej czasu na przygotowanie podopiecznych i chwilę jeszcze potrwa składanie starych i nowych elementów w jedną całość (Monaco najmniej próżnowało podczas okna transferowego).

Puchary wciąż realne

Lille odjeżdża reszcie stawki i dla niektórych zespołów walka o mistrzostwo Francji staje się zaledwie mrzonką. Jednak nadal w zasięgu możliwości pozostają miejsca gwarantujące europejskie puchary. Wspomnieć chcę w tym miejscu o klubach z Montpellier oraz Bordeaux. W tej kolejce obie ekipy ograły swoich rywali, odpowiednio Nancy i Niceę, i przy porażkach wyżej notowanych mogą realnie myśleć o odrobieniu niewielkich strat (Bordeaux traci do miejsca dającego start w eliminacjach LM cztery punkty, Montpellier zaś tylko jeden).

Gdzie ten Brest?

W naszej zapowiedzi przed tą kolejką jako najciekawsze awizowaliśmy dwa spotkania derbowe, które miały się odbyć odpowiednio na północy i południu Francji. Jednak żadne z tych widowisk nie mogło zachwycić. Trzecim meczem derbowym w tej serii spotkań była bretońska potyczka Lorient i Brestu. Tu już było znacznie bardziej interesująco, choć było to przedstawienie tylko jednego aktora. Był nim reprezentant Francji i niedoszły bohater okienka transferowego, Kevin Gameiro. Snajper skonkretyzował świetną grę całego zespołu, która nie zaskakuje, bo jako gospodarze „Morszczuki” radzą sobie bardzo dobrze w tym sezonie.

Co jednak jest raczej przykrą niespodzianką, to postawa podopiecznych Alexa Duponta. Brest do tej pory był najlepszym z grona beniaminków i grając bez kompleksów, gromadził kolejne ważne punkty w celu utrzymania. Oczywiście, by pożegnał się z ligową elitą, musiałby się stać piłkarski kataklizm. Jednak poprzednia runda (niepokonany na własnym boisku i nawet przewodnictwo w tabeli) narobiła obserwatorom mnóstwo smaku i wiosną spodziewano się od niego znacznie więcej. Tym bardziej że jego styl gry cieszył oko bezstronnego kibica.

Walka na obu krańcach ligowej klasyfikacji nabiera rumieńców. Już za tydzień odbędzie się 22. kolejka Ligue 1, w której dojdzie do starcia Lyonu z Bordeux. Zaś w „polskim” pojedynku Auxerre podejmie lidera. Jednak jeszcze w tygodniu czekają nas emocje związane z 1/8 finału Pucharu Francji. Zapraszamy do lektury podsumowania tych spotkań w późny środowy wieczór. Na koniec prezentujemy jedenastkę, zawodnika oraz gol 21. serii spotkań.

11. kolejki: Ruffier (Monaco) – Fanni (OM), Bisevać (Valenciennes), Adriano (Monaco), Tremoulinas (Bordeaux) – Sako (Saint-Etienne), Diarra (Monaco), Hamouma (Caen), Danic (Valenciennes) – Erding (PSG), Maiga (Sochaux)

Zawodnik kolejki: Gael Danic (Valenciennes FC)

Jedno z najistotniejszych ogniw zwycięstwa nad Olympique Lyon. Był motorem napędowym całej jedenastki, bez kompleksów ogrywał znanych obrońców drużyny przeciwnej, Reveillere’a czy Crisa. Dzięki niemu została podyktowana „jedenastka” dla gospodarzy. Również sam był bliski szczęścia, gdy uderzeniem z ostrego kąta trafił w słupek. Widownia żegnała go owacjami.

Gol kolejki: Deme Ndiaye (Arles Avignon) w meczu z PSG

Trafienie piłkarza beniaminka było niezwykłej urody. Wszystko w nim było perfekcyjne. Na pewno można zganić trochę obronę paryżan za rozluźnienie szyków. Jednak wszystko w tej akcji było doskonałe. Piękne i dokładne dośrodkowanie Yanna Kermogranta oraz niesamowite uderzenie zewnętrzną częścią stopy Ndiaye’a. Bramkarz PSG nawet nie usiłował interweniować.

Proszę przewinąć filmik do 1:30.

Najnowsze