Śląsk Wrocław na inauguracji rozgrywek w 2014 roku przegrał w Poznaniu z miejscowym Lechem 1:2. Mimo trudnej sytuacji piłkarz zaznacza, że Śląsk się nie podda i będzie walczył do samego końca.
Obrońca Śląska Wrocław, Adam Kokoszka, nie ukrywał swojego rozczarowania po przegranym spotkaniu z Lechem Poznań. Wie, że była to szansa na wywiezienie punktów. Zawodnik zaznaczył, że jego zespół łatwo się nie podda i będzie walczył do końca, żeby zadowolić kibiców: –Potrafiliśmy stworzyć sobie kilka sytuacji w polu karnym, ale szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy, bo zdobyty punkt przy remisie mógłby zadecydować o naszej sytuacji na koniec sezonu. Pozostaje nam osiem meczów i na pewno broni nie złożymy.
Piłkarz tuż po zakończeniu spotkania nie umiał dokładnie wyjaśnić przyczyny dwóch straconych bramek: – Przyjdzie czas na analizę straconych goli i wnioski na pewno wyciągniemy.

Kokoszka nominalnie występuje jako środkowy obrońca, lecz z powodu różnych problemów Śląska występował w meczu przeciwko Lechowi Poznań na pozycji defensywnego pomocnika: – Dopiero dwa dni przed meczem wynikła sytuacja, że zagram jako defensywny pomocnik, ponieważ Przemysław Kaźmierczak i Tomasz Hołota mają kontuzję, a Dalibor Stevanović pauzuje za żółte kartki. Osobiście traktuje to jako kredyt zaufania od trenera, który wierzył, że sobie na tej pozycji poradzę. Jako defensywny pomocnik dawno nie grałem i nawet nie miałem okazji występowania podczas sparingów.
Sytuacja wrocławian nie jest ciekawa, czego Kokoszka po przegranym pojedynku nie ukrywał: – Po trzech ostatnich sezonach, gdzie Śląsk był zawsze na podium, każdy zdaje sobie sprawę, że walka o utrzymanie nikogo nie satysfakcjonuje.
Z Poznania Błażej Zięty/iGol.pl











