Wczoraj wieczorem Polonia Warszawa przegrała na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław 0:1 i tym samym zakończyła swoją zwycięską passę. Po czterech wygranych przyszedł czas na zerową zdobycz punktową.
– Każda seria się kiedyś kończy – przyznał po meczu środkowy obrońca „Czarnych Koszul”, Adam Kokoszka. – Szkoda, że akurat teraz, bo wiele zespołów z góry przegrało swoje mecze. [Porażka – przyp. red.] świadczy o tym, że przed nami jeszcze wiele pracy – dodał.

Piłkarz wypożyczony zimą do warszawskiego klubu z włoskiego Empoli rozegrał w tym sezonie swój szósty mecz w sezonie. Pomimo powrotu do zdrowia Maćka Sadloka, to on został ustawiony na środku defensywy, a były zawodnik Ruchu Chorzów zagrał na lewej obronie, by większe zadania ofensywne powierzyć Tomaszowi Brzyskiemu. Podobny pomysł miał za swojej kadencji trener Theo Bos, lecz wtedy to Kokoszka grał na boku, a na środku Sadlok.
– Wiedzieliśmy, że Śląsk zagra na bokach na bardzo szybkich pomocników i tam trzeba było to jakoś zneutralizować, dlatego Maciek Sadlok zagrał na lewej obronie, a „Brzytwa” [Brzyski – przyp. red.] przed nim – tak tłumaczył swoją koncepcję na konferencji prasowej Jacek Zieliński. – To nie jest mój pomysł autorski, bo już trener Smuda Sadloka próbował w meczach reprezentacji. Ja Maćkowi mówiłem, czy paradoksalnie nie będzie mu łatwiej wskoczyć do kadry z lewej obrony niż ze środka – dodał szkoleniowiec.
Pomimo tego typu roszad Adam Kokoszka wciąż musi rywalizować z kolegą z zespołu o miejsce w podstawowym składzie, szczególnie teraz, gdy reprezentant Polski wrócił po kontuzji: – Wiedziałem, że Maciek wróci prędzej czy później, więc w każdym meczu muszę pokazywać się z jak najlepszej strony, a czy przekonuję, to trzeba zapytać trenera – zakończył piłkarz.











