Tottenham Hotspur pokonał na White Hart Lane zespół prowadzony przez Roya Hodgsona 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa w 63. minucie zdobył Jermain Defoe. Mimo trzech punktów Harry Redknapp nie będzie zadowolony z przebiegu spotkania. Z powodu różnych urazów z boiska musieli zejść Sandro, Gallas i Livermore.

Tottenham starał się zdominować rywala już od pierwszych minut spotkania. Gracze Harry’ego Redknappa wywalczyli kilka rzutów rożnych, z których niestety nie było żadnego pożytku. Bardzo ofensywnie grał od początku Walker. W 23. minucie żółtą kartkę otrzymał Jerome Thomas. Chwilę później okazję z rzutu wolnego miał van der Vaart, jednak Holender uderzył w mur. Były gracz Realu Madryt miał doskonałą okazję dwie minuty później, jednak jego strzał zdołał wybić Ben Foster. W 32. minucie swoją szansę na gola miał także Adebayor. W międzyczasie zeszli z boiska Thomas oraz Sandro, który nabawił się kontuzji. W jego miejsce pojawił się Livermore.
Pierwsza połowa nie przyniosła żadnej bramki. Tottenham był aktywny, ale ani Adebayor, ani Bale i Modrić nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie Bena Fostera. Piłkarze Roya Hodgsona przez całą pierwszą połowę się bronili, a ich sporadyczne wypady pod pole karne gospodarzy kończyły się tam, gdzie ustawił się Gallas, Kaboul lub Livermore.

Tottenham po przerwie dobitnie pokazał, że w tym spotkaniu podopieczni Redknappa grają o komplet punktów. W 51. minucie groźny strzał oddał Defoe. Siedem minut później ponad bramką z rzutu wolnego uderzył Luka Modrić. Wysiłki Tottenhemu wreszcie przyniosły oczekiwany skutek. W 63. minucie gola na 1:0 strzelił Jermain Defoe. Angielski napastnik otrzymał piłkę od Garetha Bale’a i posłał ją na długi słupek. Ben Foster wyciągnął się ostatkiem sił, ale nie potrafił zatrzymać futbolówki. Chwilę później kontuzji doznał kolejny zawodnik gospodarzy. Tym razem boisko opuścił William Gallas, a w jego miejsce pojawił się Bassong.
W 76. minucie Harry Redknapp zmuszony był dokonać trzeciej zmiany. Gry po urazie nie mógł kontynuować wprowadzony w 30. minucie Livermore. Na murawie pojawił się Niko Kranjcar. Co gorsze dla gospodarzy, na ból uskarżał się również Kaboul. Gracze „The Spurs” ostatnie minuty starali się jak najdłużej przetrzymać piłkę. Wynik był zadowalający, więc gospodarze nie chcieli ryzykować, budując akcje i narażając się na kontrataki West Bromwich Albion. Po pięciu doliczonych minutach arbiter zakończył spotkanie. Tottenham zmniejszył stratę do drugiego w tabeli Manchesteru United i w środę 11 stycznia rozegra zaległy mecz z Evertonem.











