W drugim z dzisiejszych zaległych pojedynków 34. kolejki Premier League londyński Tottenham rozgromił na wyjeździe ekipę Bolton Wanderers 4:1! Dla podopiecznych Harry’ego Redknappa jest to niezwykle ważna wygrana przybliżająca ich do gry w Lidze Mistrzów. „Kłusaki” nie zdołały wydostać się ze strefy spadkowej i nadchodzące dni będą dla nich niezwykle gorące.
Bardzo ważne dla obu drużyn spotkanie nieco lepiej rozpoczęli goście. Widać było u nich dużą determinację i chęć zdobycia bramki. Dobrze spisywał się Aaron Lennon – większość akcji „Kogutów” przechodziła właśnie przez tego piłkarza. Pierwszą groźną sytuację londyńczycy wypracowali w 12. minucie pojedynku. W krótkich, kilkusekundowych odstępach czasu bramkę Boltonu ostrzelali Bale i van der Vaart, bez zarzutu spisał się jednak Bogdan. Kilka chwil później Lennon ładnym podaniem otworzył drogę do bramki rywali Adebayorowi, snajper Tottenhamu trochę jednak przysnął i został uprzedzony przez golkipera „Kłusaków”.

Walczący o utrzymanie podopieczni Owena Coyle’a starali się jak mogli, ale nie byli w stanie przeforsować sprawnie działającej drugiej linii rywali. Większość akcji (a raczej ich zalążków) gospodarzy przepadała gdzieś w okolicach środkach boiska. Dodatkową okolicznością motywująca zawodników Boltonu była obecność na trybunach Reebok Stadium Fabrice’a Muamby, który 46 dni temu podczas meczu 1/4 FA Cup (także przeciwko Tottenhamowi) doznał ataku serca. Kibice „The Trotters” powitali rekonwalescenta gromkimi brawami. Koledzy z zespołu z pewnością byli więc niesamowicie zdeterminowani, aby zagrać niezwykłe zawody w hołdzie dla pochodzącego z Kongo pomocnika. Ich próby nie przynosiły jednak pożądanego skutku.
W 35. minucie meczu taki stan rzeczy mógł się odmienić. Przed świetną okazją do zdobycia bramki stanął N’Gog, napastnik Boltonu przegrał jednak pojedynek z Bradem Friedelem. Odpowiedź „Kogutów” była piorunująca. W momencie, kiedy gospodarze zaczynali grać coraz lepiej, zostali oni boleśnie skarceni przez podopiecznych Harry’ego Redknappa. Zza pola karnego fenomenalnym uderzeniem popisał się Luka Modrić. Piłka poszybowała w lewy górny róg bramki Bogdana. Golkiper „Kłusaków” nie miał szans na skuteczną interwencję. Podrażnieni gospodarze próbowali wrzucić wyższy bieg, jednak bezskutecznie. Na kilka chwil przed końcem pierwszej połowy bliski ukłucia był jeszcze Boyata – strzał z woleja w wykonaniu Belga był jednak wysoce nieskuteczny. Do przerwy zatem 0:1.
Drugą odsłonę pojedynku ochoczo rozpoczęli gospodarze. Najpierw Petrow próbował dośrodkować na głowę N’Goga – piłkę zdołał wyłuskać jednak Friedel. W 51. minucie ambitni gracze „The Trotters” zdołali wyrównać. Ładną, dynamiczną akcję skutecznym strzałem wykończył Reo-Coker. Na uwagę zasługiwała efektowna asysta piętą w wykonaniu wspomnianego wcześniej N’Goga. Od tej chwili gospodarzom wyrosły skrzydła. Szybko zostały jednak podcięte…












