W pierwszym meczu 30. kolejki Premiership „Koguty” na White Hart Lane pewnie pokonały Blackburn Rovers 3:1.
Jeśli Harry Redknapp myśli o grze w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów lub udziale w Lidze Europejskiej, nie może sobie pozwolić na żadną stratę punktów. Za plecami „Kogutów” czają się Aston Villa, Manchester City i mający jeszcze nadzieję na europejskie puchary Liverpool. Ekipa Blackburn wykonała już swój plan minimalny i zajmuje bezpieczny środek tabeli. Sam Allerdyce jest pewny tego, że jego drużyna w przyszłym sezonie również zagra w Premiership.
Pierwsza połowa przebiegła pod dyktandem gospodarzy. „Koguty” jak najszybciej chciały wyjść na prowadzenie i od razu zaczęły szturm na bramkę Rovers. Największe zagrożenie stanowił duet Pawliuczenko – Bale. Gareth Bale całkowicie zdominował lewą stronę boiska, wypracowując dogodne sytuacje byłej gwieździe Spartaka Moskwa. Jednak Rosjanin bardzo raził nieskutecznością. W 24. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić pierwszy bramkarz gości, Paul Robinson, w jego miejsce wszedł Jason Brown. Dopiero w doliczonym czasie gry wyręczył go drugi napastnik Tottenhamu, Jeremain Defoe. Angielski napastnik dostał przedłużoną piłkę z rzutu rożnego i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.
Początek drugiej połowy nie różnił się niczym od całej pierwszej. Już dziesięć minut po wznowieniu gry wreszcie na listę strzelców wpisał się Roman Pawliuczenko. Rosjanin wykorzystał podanie Defoe i płaskim strzałem podwyższył wynik na 2:0. „Koguty” wciąż nie zwalniały tempa i w 63. minucie Luka Modrić mógł zdobyć bramkę, jednak piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek. Spotkanie z czasem się wyrównało, a emocje dopiero przyszły w ostatnich dziesięciu minutach. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Christopher Samba, który wykorzystał podanie Mortena Pedersena. Jednak w 85. minucie Roman Pawliuczenko podważył na 3:1 i było pewne, kto zdobędzie w tym spotkaniu trzy punkty. Rosjanina świetnie obsłużył rozgrywający świetny mecz Gareth Bale. Były snajper Spartaku Moskwa miał szansę na ustrzelenie hattricka, jednak jego strzał w ostatniej chwili wybił zdobywca bramki dla Blackburn – Christopher Samba.
Po tym zwycięstwie Tottenham zajął czwartą pozycję i zapewne z niecierpliwością będzie czekał na wyniki swoich rywali.










