Tak często, gdy tylko do zagranicznej drużyny trafia piłkarz z polskim paszportem, pojawia się zwrot „klub Polaka”, że aż używanie tego zaczyna tracić sens. Ale kiedy Aldershot Town podejmie „Czerwone Diabły”, te słowa należy potraktować dosłownie.
Korespondencja z Anglii
Za sterami Polak. Choć w Pucharze Ligi są tylko kopciuszkiem, klub z League Two ma duże marzenia i ambicje. Także wobec rodaków znad Wisły.
– Tak często kaleczyli moje imię i nazwisko, że zacząłem używać zangielszczonego, choć w dokumentach nadal jestem Krzysztofem Machałą – mówi o pisowni swojego imienia i nazwiska Kris Machala.

Historia jego przygody na Wyspach robi wrażenie. Przyjechał w 1981 roku z 80 funtami w kieszeni. Parał się wieloma biznesami: programowaniem komputerów, hurtem książek, prowadził także grupę firm zajmujących się handlem międzynarodowym oraz online – między innymi materiałów do pakowania dla Amazon. Dorobił się dobrych pieniędzy. – Już trzeci raz wracam z emerytury. Za pierwszym razem poszedłem w wieku niespełna 40 lat, ale za każdym razem zbyt się nudziłem – mówi w rozmowie z iGol.pl.
Od kilku lat jest zaangażowany w finansowanie Aldershot Town, swojego lokalnego klubu. Popularne „Shots”, jeszcze jako Aldershot FC, musiały ogłosić bankructwo na wiosnę 1992, by na nowo wspinać się po piłkarskiej drabince niczym ten feniks, który jest w ich godle. Machała zaczął pomagać w klubie jeszcze w latach 90., ale większościowym udziałowcem stał się de facto w maju 2010 roku, kiedy wykupił 510 tysięcy udziałów z miliona dostępnych. Wtorkowy pojedynek z Manchesterem United w Pucharze Ligi to najbardziej prestiżowy mecz w historii tego młodego klubu, ale może martwić forma „The Shots”, którzy w sobotę wygrali pierwszy ligowy mecz po serii pięciu porażek. – Dobre nastroje są u nas zawsze. Ostatnia seria porażek w lidze przyszła po wylosowaniu United. Niektórzy piłkarze nie grali na 100 procent, bo bali się o kontuzje bądź kartki – uspokaja prezes.
Ale i United mają o czym myśleć po dotkliwej porażce przeciwko lokalnym rywalom w niedzielę.
– Z pewnością derby Manchesteru były dla wszystkich szokiem. To najwyższa porażka United u siebie od bodajże 1955 roku. Ale we wtorek Manchester United wystawi przeciwko nam inny zespół aniżeli ten przeciwko City, więc niedzielny wynik nie powinien mieć wpływu na ich grę. Dla nich jesteśmy kopciuszkami, a oni i tak mają silną ławkę. Spodziewamy się zobaczyć takich piłkarzy jak Berbatov, Giggs czy Owen.
Jeszcze jako Aldershot FC klub z Hampshire już raz mierzył się z Manchesterem United. 9 września 1970 roku w drugiej rundzie Pucharu Ligi „Shots” nawet wyszli na prowadzenie za sprawą Richarda Waldena (który swoją drogą jedenaście lat później grał w ćwierćfinale Pucharu Europy w barwach Newport County), ale szalę zwycięstwa przechylili George Best, Brian Kidd oraz Denis Law.











