Napastnik reprezentacji Niemiec, Miroslav Klose, miał być podstawowym zawodnikiem swojej reprezentacji na Euro 2012. Tymczasem w pierwszym meczu z Portugalią od początku zagrał Mario Gomez, który na dodatek został bohaterem spotkania. Mimo to napastnik Lazio nie obawia się swojej pozycji w zespole.
34-letni napastnik przyznał, że przed sobotnim meczem z Portugalią nie czuł się na siłach w stu procentach. Piłkarz odbył ponoć długą rozmowę z trenerem Joachimem Loewem, po której obaj zadecydowali, że doświadczony zawodnik rozpocznie mecz na ławce rezerwowych. Podczas gdy Klose był szykowany do wejścia na boisko, zwycięską – jak się potem okazało – bramkę strzelił Mario Gomez. Klose i tak w końcu pojawił się na murawie, jednak zagrał jedynie przez dziesięć minut. Wydaje się zatem, że w kolejnym meczu z Holandią urodzony w Opolu piłkarz po raz kolejny będzie musiał zadowolić się miejscem na ławce. Zawodnik ma jednak nadzieję, że dostanie w końcu szansę zabłyśnięcia w dalszej części turnieju.
– Wszystko, co mogę w tym momencie zrobić, to uzbroić się w cierpliwość i czekać na swoją szansę. I ona na pewno przyjdzie w odpowiednim momencie.
– Nie czuję żadnej zazdrości o Gomeza. To byłoby zresztą nie do przyjęcia. Po raz kolejny pokazał, że jest w doskonałej formie – przyznał Klose.
Mecz Niemców z Holandią odbędzie się w środę o 20:45 w Charkowie.









