Trener Borussii Dortmund, Juergen Klopp, zapewnił, że trójka naszych rodaków występujących w tym klubie będzie w optymalnej formie podczas zbliżającego się Euro 2012.
Szkoleniowiec lidera Bundesligi stwierdził, iż absencja Jakuba Błaszczykowskiego w podstawowej jedenastce podczas ostatnich kolejek wcale nie oznacza, że jego pozycja w klubie słabnie. Jedyny problem, jaki dotyczy Kuby, to częste urazy: – Problemem są tylko częste kontuzje. I jeśli ostatnio znów nie trenował, a my zwyciężamy, to przecież nie powinienem za bardzo ingerować w drużynę. W każdym razie nadal uważam go za ważnego piłkarza podstawowego składu. Dlatego mówię mu to, co mówię. To szczera ocena sytuacji. Jestem przekonany, że szczyt kariery dopiero przed nim, i cały czas mu to powtarzam.
Bardzo pozytywnej oceny swoich poczynań doczekał się zawodnik, który z trójki naszych reprezentantów w lidze niemieckiej gra najkrócej. Mowa tu o Robercie Lewandowskim, którego trener Klopp ceni wyżej nawet od Lukasa Podolskiego: – To wspaniały, wszechstronny gracz, a nie snajper stojący w polu karnym i poruszający się w rytmie „podanie i bum na bramkę, podanie i bum na bramkę”. Biega tam, gdzie Podolski, ale jest lepszy, bo pracuje w defensywie.
Pochwały nie ominęły również gracza, którego postawa w obecnych rozgrywkach stanowi niezwykle pozytywną niespodziankę. Łukasz Piszczek, przychodząc do Dortmundu, nie mógł być pewny miejsca w podstawowym składzie, na prawej obronie w „BVB” występował doświadczony Patrick Owomoyela. Łukasz zrobił jednak kolosalne postępy i obecnie uważany jest przez większość fachowców za absolutnie czołowego prawego obrońcę Budnesligi.
– Ma fantastyczne warunki fizyczne, rozwija się w niesamowitym tempie, a w tym sezonie do perfekcji brakuje mu tylko kilku wypracowanych bramek więcej. Choć na prawą obronę przestawili go już w Hercie, to dopiero my naprawdę go zmieniliśmy – w Berlinie go do nowej roli nie przyuczali, po prostu kazali mu tam grać. My go nowej pozycji metodycznie uczymy. I jesteśmy pod ogromnym wrażeniem postępów, które czyni – powiedział o Piszczku 43-letni szkoleniowiec.
Więcej na Bialoczerwoni.com.pl










