Remisem zakończyło się spotkanie PGE GKS-u Bełchatów z Widzewem Łódź. Opiekun gospodarzy, Kamil Kiereś, uznał zdobycie jednego punktu za dobry prognostyk na przyszłość. W zupełnie innym nastroju był Radosław Mroczkowski, trener Widzewa Łódź.
Po zwolnieniu Pawła Janasa w Bełchatowie zdecydowano się misję stworzenia zespołu na miarę europejskich pucharów powierzyć Kamilowi Kieresiowi. Nikt od młodego opiekuna PGE nie oczekuje cudów, dlatego dzisiejszy remisowy wynik przyjęto z zadowoleniem.

– Dziękuję zawodnikom za dzisiejsze spotkanie. Uważam, że po kilku słabszych spotkaniach wreszcie zaprezentowaliśmy się z dobrej strony. Chcieliśmy wygrać dla naszych kibiców. Z przebiegu gry byliśmy chyba bliżsi zdobycia trzech punktów. – powiedział Kamil Kiereś.
W zupełnie innym nastroju był Radosław Mroczkowski. Jego zespół jest jedyną niepokonaną drużyną w T-Mobile Ekstraklasie. Nie dziwi więc fakt, że łodzianie chcieliby nie tylko nie tracić punktów, ale również zdobywać ich komplet.
– Rozegraliśmy dziś bardzo słaby mecz. Było to dla nas najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Cieszy jedynie zdobyty punkt. Przed przerwą nasza gra nie wyglądała zbyt dobrze. Później staraliśmy się konstruować więcej ciekawych akcji. Na pewno wymagam od zawodników dużo lepszej gry, która potrzebna jest w rozgrywkach ekstraklasy – powiedział Mroczkowski.
W 7. kolejce TME Widzew Łódź na własnym obiekcie zmierzy się z Zagłębiem Lubin, a PGE GKS Bełchatów uda się do Krakowa na mecz z Wisłą.











