Kapitalne widowisko w Kielcach! Miejscowa Korona rozbiła Polonię Warszawa 3:0. Gospodarze wszystkie bramki zdobyli w pierwszym kwadransie drugiej połowy, a bohaterem spotkania został Paweł Golański. Korona włącza się do walki o mistrzostwo Polski? Wszystko na to wskazuje.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 4. minucie mogli objąć prowadzenie. Sprzed pola karnego pięknie po długim rogu uderzał Jeż, ale Małkowski wyciągnął się jak struna i końcówkami palców sparował futbolówkę. Tymczasem w 10. minucie piłka znalazła się w bramce Polonii. Kielczanie wykorzystali gapiostwo rywala, szybko wznowili grę po rzucie wolnym, a w pole karne wpadł Lisowski, który dograł wzdłuż bramki. Egzekutorem okazał się Jamróz, ale wcześniej zagrania ręką Korzyma dopatrzył się arbiter i radość w Kielcach okazała się przedwczesna. Chwilę później na indywidualną akcję zdecydował się Sobolewski, ale seria skutecznych zwodów w polu karnym gości ostatecznie zakończyła się słabym strzałem. Po dobrym początku Polonii z każdą minutą coraz większą przewagę osiągali gospodarze, a defensywa podopiecznych Zielińskiego zmuszona była uwijać się jak w ukropie.
W 22. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w dobrej sytuacji znalazł się Dwaliszwili, który uderzał głową, ale niecelnie. W 33. minucie z groźną kontrą wyszli goście. W środku pola Jeż odegrał do Dwaliszwilego, który pomknął przed siebie i z ostrego kąta huknął jak z armaty, ale jego strzał został zablokowany. Chwilę później z prawej strony w pełnym biegu próbował zagrać Szultes, ale czujny pozostał Małkowski. W 35. minucie poloniści mieli najlepszą okazję. Błąd popełnił bramkarz Korony, do piłki dopadł Wszołek, który zwiódł obrońcę i z kilku metrów zdecydował się na strzał. Piłka niechybnie zmierzała do bramki, ale z linii wybił ją Golański, który uratował swój zespół. W ostatnich minutach pierwszej połowy tempo spotkania nieco spadło i obie drużyny schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.

Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia i bramki dla kielczan. Fantastycznie w 47. minucie pokazał się Golański, który zainicjował akcję i ruszył przed siebie. W polu karnym obrońca Korony otrzymał podanie zwrotne i pewnym uderzeniem dał prowadzenie gospodarzom. Chwilę później mogło być 2:0, ale uderzenie Korzyma z 20 metrów było bardzo niecelne. Oszołomieni goście długo nie mogli się otrząsnąć po stracie bramki, raz po raz tracąc piłkę. W 52. minucie ponownie wykorzystali to gospodarze. Znów świetnie pokazał się Golański, który odgrywał do Lecha, a ten, będąc już tylko przed bramkarzem, podał do Korzyma. Napastnik Korony bez problemu podwyższył prowadzenie drużyny Leszka Ojrzyńskiego. W 58. minucie było już po meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepszą pozycję w polu karnym zajmował Lenartowski, który głową umieścił piłkę w bramce. Kilka minut później przed kolejną okazją stanął Golański, ale jego świetne uderzenie z rzutu wolnego obronił Przyrowski.











