Kilkanaście godzin temu na stronie krakowskiej Wisły pojawiła się informacja, że klub testuje rumuńskiego pomocnika, rzekomo gracza Politehniki Timisoara. Okazało się jednak, że to… student i przebieraniec, jedynie udający profesjonalnego zawodnika.
Na forum nieoficjalnej strony „Białej Gwiazdy”, Wislakrakow.com, jeden z rozmówców zamieścił bardzo ciekawy wpis.
– Ten testowany Rumun Sorin Oproiescu nie jest żadnym piłkarzem tylko studentem udającym piłkarza. O jego rzekomej grze w Rumunii nie znajdzie się niczego w rumuńskich mediach. Odkryłem, że jego kompilacje na YouTube są spreparowane. Na filmikach prezentowani są gracze z lig serbskich, a nie ten Rumun, który nigdy w Serbii nie grał. Jak widzicie, facet jest oszustem, niestety nasz klub dał się nabrać na jego sfałszowane CV i zafundował temu rumuńskiemu studentowi darmowe wakacje. Wcześniej nabrał na to Arabów, którzy zatrudnili go bez testów na podstawie tych sfałszowanych filmików, ale niestety nie dali mu przyjemności zagrania w żadnym oficjalnym meczu, jak tylko zobaczyli na miejscu, co sobą prezentuje – możemy przeczytać.

– Zaproszenie tego człowieka na testy to kompromitacja ze strony naszego klubu. Osoba, która zaklepała jego przyjazd, powinna się zastanowić nad sensem swojej dalszej pracy w Wiśle. Jest to kpina, że byle turysta może przyjechać sobie na testy do niby zawodowego klubu. Wystarczy być obcokrajowcem, robić na zmywaku w UK, kupić sobie od jakiegoś Serba sfałszowane filmiki ze swoim nazwiskiem i już drzwi do spędzenia paru dni z drużyną Wisły w luksusowym hotelu stoją dla ciebie otworem! – kontynuuje forumowicz K4millo.
Początkowo włodarze Wisły nie chcieli komentować całej sprawy. Po godz. 16:40 na oficjalnej stronie klubu pojawiło się oświadczenie.
– Decyzja o testach tego zawodnika została podjęta na podstawie rekomendacji menedżera piłkarza oraz zebranych materiałów wideo. Krakowski klub zdecydował się zaprosić Sorina na kilkudniowe testy do Grodziska Wielkopolskiego. Podobna praktyka została uprzednio przyjęta także w przypadku Emmanuela Sarkiego.
Według źródeł internetowych Oproiescu w latach 2009-2012 grał w Politehnice Timisoara. Co robił przez ostatni rok naprawdę? Z jego strony na Facebooku wynika, że przebywał…w Londynie. „Piłkarz” chętnie zamieszczał tam swoje zdjęcia ze stolicy Anglii – a to, na ulicy, a to w otoczeniu kobiet. Chwalił się też studiami, fakultetem z ekonomii.
Niespełna trzy godziny temu, po aferze medialnej, z oficjalnego profilu „zawodnika” zniknęły zdjęcia, a spod filmów na YouTube komentarze. Wszystko wskazuje na to, że niebawem, w atmosferze skandalu, człowiek mieniący się piłkarzem opuści zgrupowanie. Chwała czujnemu kibicowi Wisły, który poświecił swój czas na sprawdzenie, kim naprawdę jest Oproiescu. Właśnie dzięki niemu „Biała Gwiazda” uniknęła kolejnych kłopotów. Nie rozjaśnia to jednak obrazu klubu, który przez sam fakt zaproszenia tego człowieka na testy jawi się jako mało profesjonalny. Transfery na podstawie filmów w internecie? O zgrozo…











