Za nami 7. kolejka Bundesligi. Powoli wyłaniają się nam największe niespodzianki bieżących rozgrywek. Do tego mamy kilka drużyn, które wyjątkowo upodobały sobie tracenie goli.
Na początek spójrzcie na klasyfikację strzelców. Nie, nie chodzi mi o Lewandowskiego. Spójrzcie nieco niżej. Przestaliście przecierać oczy ze zdumienia? To teraz przyznajcie się, kto z Was spodziewał się, że po siedmiu kolejkach w czołówce strzelców Bundesligi znajdą się Nicolai Müller i Anthony Modeste. Co prawda skrzydłowy Mainz już pod koniec poprzedniego sezonu pokazał, że umiejętności ma co najmniej przyzwoite, ale po odejściu Szalaia i Ivanschitza klubowi z Moguncji nie wróżono niczego dobrego. Müller, a właściwie dwaj Müllerowie (mam na myśli Heinza, bramkarza Mainz) ciągną grę swojego zespołu. Co ciekawe, 27-latek jest skrzydłowym, a w bieżącym sezonie nie zanotował ani jednej asysty. Widocznie nie ma komu dogrywać, a wykańczanie akcji samemu dobrze mu wychodzi. Okej, obecność Müllera już sobie wyjaśniliśmy. Ale co tam robi ten Modeste? Chyba jeden z najbardziej wyśmiewanych transferów Hoffenheim, który od odejścia Vedada Ibisevicia poszukuje skutecznego napastnika. Kilka mniej i bardziej poważnych nazwisk się przewinęło (Musona, de Camargo, Derdiyok, Joselu), ale to niechciany przez Bordeaux 25-latek okazał się receptą na sporą ilość bramek. 15 zdobył w poprzednim sezonie w barwach Bastii, ale nikt nie spodziewał się, że tak świetnie odnajdzie się w Sinsheim. W dziewięciu meczach (licząc z Pucharem Niemiec) zdobył osiem bramek i dwa razy asystował.

Do „Wieśniaków” powróciły jednak koszmary z poprzedniego sezonu, kiedy to w ich meczach padało najwięcej goli w lidze. Kibicom i trenerowi nie do końca to odpowiadało, bo bilans strat i zysków oscylował w okolicach zera. Ściśle rzecz ujmując, po dziesięciu kolejkach w spotkaniach Hoffenheim padło 38 goli, z czego piłkarze z Sinsheim stracili 20. Teraz, po zaledwie siedmiu kolejkach uraczyli kibiców już 36 bramkami w swoich spotkaniach, z czego stracili 18. Minimalny progres jest, ale na pewno nie o to chodzi Markusowi Gisdolowi. Obrona Hoffenheim częściej niż monolit przypomina kabaret. Abraham i spółka mogą sobie przybić piątki z defensorami Schalke i HSV (tylko ci ostatni są gorsi). W sobotnim meczu Hoffenheim – Schalke obrońcy zasłużyli na solidną 9 w dziesięciostopniowej skali Boenischa*.
***
Pomimo tego „Wieśniaki” zajmują 10. miejsce. Tuż nad nimi znajdują się dwa największe zaskoczenia bieżącego sezonu. W Augsburgu chyba zapomnieli, że wiosna się skończyła i jak to jesienią, przyszła pora na zbieranie oklepu od każdego rywala. Już teraz mają na swoim koncie więcej punktów niż w połowie poprzedniego sezonu. Zawodzi Mölders, ale za to bardzo chwaleni za swoją grę są: defensywny pomocnik, Baier, i prawy pomocnik, Hahn, a dodatkowo dobrze do zespołu wprowadził się Halil Altintop. Markus Weinzeirl jako jeden z niewielu stosuje ustawienie 4-1-4-1, które już wiosną przynosiło znakomite rezultaty.










