Jak co wtorek zapraszamy do zapoznania się z najciekawszymi wydarzeniami w Bundeslidze. Dziś pod lupę bierzemy dwie kolejki, gdyż 14. seria spotkań została rozegrana w środku tygodnia.
Słyszysz „Schalke” i na myśl przychodzą wszystkie znane ci negatywne wyrażenia. Ekipa z Gelsenkirchen straciła polot, który prezentowała w poprzednim sezonie i na początku bieżącego. Piłkarze narzekają na to, że brakuje im sił, żeby grać co trzy dni. Nic w tym dziwnego, przecież Piotr Ćwielong twierdzi, że przy meczach rozgrywanych co tydzień jemu i jego kolegom w 70. minucie odcina prąd. Biedni są więc ci „Die Knappen”. A już poważnie, to można było to przewidzieć. Schalke opierało się na młodych Drakslerze, Holtbym i Neustädterze oraz solidnej grze obronnej. Wymieniona trójka, która była zmuszona do gry niemal zawsze co trzy dni, w końcu się zmęczyła, a szczelna defensywa została rozbita przez kontuzje. Obecnie jedyna dobra wiadomość dla kibiców i samych piłkarzy jest taka, że do końca rundy pozostały tylko dwie kolejki. Rywale przeciętni, ale w takiej dyspozycji Schalke mogłoby obawiać się nawet drużyn Augsburga i Fürth.

My tu rozmawiamy o ekipie z Gelsenkirchen, a sprawa mistrzostwa została już niemal rozstrzygnięta. Jedynym zespołem, który po ostatnich kolejkach utrzymuje kontakt (jeśli kontaktem można nazwać osiem punktów straty) z Bayernem, jest Bayer. Jestem gotów postawić wszystkie moje pieniądze na zwycięstwo „Bawarczyków” w lidze. Nie popełnią błędu z poprzedniego sezonu. Właściwie to nikt nie zmusi ich nawet do powtórzenia tego wyczynu. Bayer jest pomimo wszystko za słaby, aby na dystansie kolejnych 19 kolejek rywalizować z monachijczykami. Dortmundczycy są mocno zaangażowani w Ligę Mistrzów, Schalke ostatnimi występami samo odebrało sobie szanse na postraszenie 22-krotnych mistrzów Niemiec. Reszty zespołów nie biorę nawet pod uwagę. Nie oznacza to jednak, że w Bundeslidze nie będzie ciekawie. Będziemy pasjonować się tym, ile rekordów pobije Bayern, oraz walką o europejskie puchary. Tak, niczego nie pominąłem. Kwestia utrzymania też jest już prawie jasna. Augsburg i Fürth wyraźnie odstają od reszty stawki, choć Hoffenheim robi, co może, aby im dorównać.
Skoro o Hoffenheim mowa, to działacze „Wieśniaków” postanowili zwolnić Markusa Babbela. Okazało się, że to właśnie po stronie szkoleniowca, a nie Tima Wiese leży przyczyna słabych wyników. W trzech ostatnich meczach zagrał Koen Casteels, ale nie uchroniło to Hoffenheim przed porażkami i dziesięcioma straconymi golami. Posadę w drużynie z Sinsheim objął dotychczasowy trener drużyny U-23 Frank Kramer. Ciekawe, jak to wpłynie na zespół. Do poprawy jest na pewno gra w obronie, bo w ataku czasami coś uda się stworzyć. Kiedy na podobne ruchy zdecydują się w Augsburgu i Fürth? Jeśli w ogóle szefostwo tych klubów będzie miało taki zamiar, to dokona się to zapewne podczas przerwy zimowej.








