Inauguracja sezonu w Bundeslidze już za nami. Pierwsze bramki, zwroty akcji, czerwone kartki i kolejne gole. Łącznie aż 37!
Tak udane otwarcie sezonu miało miejsce aż 20 lat temu, kiedy to w pierwszej kolejce bramkarze kapitulowali 39 razy. Zanim jednak bliżej przyjrzymy się najciekawszym wydarzeniom minionej kolejki, chciałbym wyróżnić jednego piłkarza. Specjalnie dla niego tworzymy nową nagrodę – „kretyn kolejki”. Nie wiemy, czy będzie to pozycja stała, dużo zależy od samych zawodników. Pierwszym zwycięzcą w tym „konkursie” bezdyskusyjnie został Alvaro Dominguez. Ostatnio popularność zdobywa określenie, że piłkarzowi „odcięło prąd”. Zwykle trwa to kilka sekund, zawodnik zrobi coś głupiego i najczęściej wylatuje z boiska. Defensor Borussii, M’Gladbach, na murawie pozostał, ale dla jego drużyny może lepiej by było, gdyby się na niej nie pojawiał. Jemu prąd odcięło na minutę, co skończyło się sprokurowaniem dwóch (!) rzutów karnych, za dwukrotne dotknięcie piłki ręką. Zresztą zobaczcie sami:
Mecz otwierający sezon przyniósł więc sporo emocji i nie mam tu na myśli tylko zachowania wyżej wymienionego Hiszpana. Bayern, wiadomo – udowodnił, że będzie bardzo trudno go zatrzymać. Widać już znamiona pracy Guardioli: mnóstwo podań (621) i dziurawa obrona, w którą Borussia wchodziła jak w masło. W ogóle ekipa z M’Gladbach wygląda dość ciekawie: bardzo dobrzy skrzydłowi (Arango, Hermann i młody Younes), ciekawy ofensywny pomocnik (Raffael), solidni napastnicy (Kruse, de Jong) i fenomenalny bramkarz (ter Stegen). Jeśli tylko wzmocnią środek pola, gdzie szaleje szwajcarska wersja Trałki (Xhaka) i obetną ręce Dominguezowi, to mogą spokojnie powalczyć o puchary. Bayern jest na razie trzeci, ale w jego wypadku może być jak z Usainem Boltem: start bardzo przeciętny, a potem regularne oddalanie się od rywali.
Liderem po pierwszej kolejce jest Hertha, ale tylko dlatego, że obrona Eintrachtu mogłaby sobie przybić piątki z Dominguezem. Co prawda kretyństwa w ich zachowaniu nie stwierdziłem, ale rażące błędy już tak. I to właściwie przy każdej z siedmiu (jedna nieuznana) bramek. Kwintesencją nieudolności podopiecznych Armina Veh był ostatni gol, kiedy to Ronny pomimo ataku trzech obrońców oddał strzał, który przepuścił Trapp. A już niedługo Eintracht czeka pucharowa rywalizacja z Karabachem Agdam. Azerowie, a właściwie Brazylijczycy – Reynaldo i Richard – już zacierają ręce.
W sobotę najgłośniej było o Pierre-Emericku Aubameyangu. Gabończyk (pierwszy w historii Bundesligi) zaliczył debiut-marzenie. Ustrzelił hat-tricka i z miejsca stał się kandydatem do wyjściowego składu BVB, kosztem Jakuba Błaszczykowskiego. Według mnie „Auba” jednak nic nadzwyczajnego nie pokazał. Fakt, świetnie wykorzystał swoją szybkość i podania kolegów oraz dobrze do tych piłek wychodził, ale nie był to występ, który powaliłby (przynajmniej mnie) na kolana. Poczekajmy, aż Gabończyk udowodni swoją wartość. Sam Klopp twierdzi, że 24-latek ma o wiele więcej do zaoferowania. Czekamy. W poprzednim sezonie w pierwszym meczu Borussii jako pierwszy do siatki trafił również nowy zawodnik dortmundczyków, Marco Reus. Okazał się kapitalnym wzmocnieniem. Czy podobnie będzie z Aubameyangiem?








