Kwestia mistrzostwa Bundesligi została rozstrzygnięta gdzieś w okolicach połowy grudnia. Pozostaje więc interesować się walką o europejskie puchary oraz utrzymanie.
Na początek krótka wzmianka o Bayernie. Właściwie wystarczyłoby tylko przypomnieć wynik ostatniego meczu monachijczyków, w którym rozgromili Werder 6:1. Wpadki zespołów, które udają, że gonią „Bawarczyków”, sprawiły, iż 22-krotni mistrzowie Niemiec mają teraz aż 17 punktów przewagi nad Borussią Dortmund. Nie zmienia to faktu, że jutrzejszy mecz w ćwierćfinale Pucharu Niemiec będzie niezwykle emocjonujący. BVB jest chyba jedyną drużyną, która może nawiązać (dysponując optymalnym składem) w miarę wyrównaną walkę z Bayernem. Tego oczekujemy w jutrzejszym pojedynku, który rozpocznie się o 20:30. Relacja live u nas rozpocznie się już dwie godziny przed spotkaniem.

Skoro nawiązałem już do podopiecznych Jürgena Kloppa, to nie można nie wspomnieć o ich meczu z Borussią M’Gladbach. Piłkarze z Dortmundu byli w nim mizerni. Solidnie zestawiona defensywa wystarczyła, aby powstrzymać eksperymentalny skład BVB. Okazuje się, że bez Kuby Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego to już nie ten sam zespół. Najbardziej widoczny był Götze, ale mi najbardziej zaimponował 19-letni Amin Younes. Niemal w pojedynkę ciągnął grę ofensywną swojego zespołu. Nie bał się piłki, widać było po nim dobre wyszkolenie techniczne, przegląd pola i niezłe podanie. Ma chłopak papiery na grę. Dortmundczykom strzelił gola, który dał remis, ale na tym mogło się nie skończyć. Problem w tym, że statystyki nie kłamią. Słyszeliście o dobrych napastnikach, którzy nie strzelają bramek? Jednym z nich jest Peniel Mlapa. W 65 meczach na poziomie Bundesligi zdobył pięć goli. Czyli (zachowując proporcje) poziom Sikorskiego, Gołębiewskiego czy innego Buzały. Ten 22-latek zmienił właśnie Younesa i w 90. minucie mógł zostać bohaterem M’Gladbach. Dostał podanie od Luuka de Jonga (ten też golami nie grzeszy) i wbiegł w pole karne. Świetnie minął Weidenfellera, po czym z ostrego kąta wpakował piłkę w boczną siatkę. Akcję a la Ślusarski przebił Sebastian Kehl, który postanowił pokazać firmowe zagranie Fernando Torresa, czyli pudło na pustą bramkę z pięciu metrów. Jak można było przenieść to nad poprzeczką, wie tylko on.
Z BVB postanowił zsolidaryzować się Bayer Leverkusen. O ile remis osłabionych mistrzów Niemiec z drużyną grającą w europejskich pucharach można jeszcze usprawiedliwiać, o tyle remis z najgorszą ekipą ligi „Aptekarzom” nie przystoi. Nawet jeśli od razu z Lizbony lecieli do Fürth. Stać ich było na dwie, trzy groźne sytuacje. Świetnie spisał się wówczas Wolfgang Hesl, który dobrymi interwencjami uratował beniaminkowi punkt. 27-latek już drugi raz z rzędu był znakomity i być może uda mu się pozostać w Bundeslidze. Warto wspomnieć, że Hesl był jednym z najstarszych zawodników swojego zespołu. Tymczasowy trener Ludwig Preis, który zastąpił Mike’a Büskensa, postanowił dać szansę dwóm zawodnikom z prowadzonej przez niego drużyny U-23: 18-letniemu Thomasowi Pedlowi i starszemu o rok Johnowi Geisowi. Na pochwały zasłużył szczególnie ten drugi. To kolejny młody piłkarz, który w przyszłości może wyróżniać się w lidze. Średnia zespołu Fürth wyniosła 22 lata! Skoro udało im się wywalczyć punkt, być może młodzież będzie miała więcej okazji do gry, a i Preis dłużej popracuje na Trolli Arena.








