Przegrane derby i to w takim stylu, jaki widzieliśmy w sobotę, długo nie zostaną przebaczone piłkarzom Schalke. Niektórzy w Gelsenkirchen nie widzą jednak problemu…
Rok temu w Revierderby Klopp przegrał na własne życzenie, próbując grać jakąś dziwną modyfikacją 3-6-1. Z jego błędu kompletnie wniosków nie wyciągnął Keller. To prawda, że sytuacja kadrowa Schalke nie jest najlepsza, ale trener „Koenigsblauen” tak namieszał piłkarzom w głowach, że ci chyba sami nie wiedzieli, jak mają być ustawieni. Linie przechodziły od 4-4-2 przez 4-5-1 po 4-3-3 i 4-2-3-1, kompletnie bez ładu i składu. Boateng grał jako skrzydłowy oraz napastnik i na obu pozycjach był równie fatalny. Tylko na papierze nieźle wyglądało przesunięcie Fuchsa do środka, a Szalai był kompletnie odcięty od gry. Słaby do bólu Draxler kręcił się gdzieś w środku pola, nie bardzo mając pomysł na to, co ze sobą zrobić. Po meczu napisał na swoim Facebooku, że na treningach da z siebie wszystko, żeby wyjść z kryzysu, oraz że kibice mogą sobie po nim spokojnie pojechać, bo sobie na to zasłużył.
Do tego przesunięcie Aogo do środka. Coś, czego kompletnie nie rozumiem. 26-latek naprawdę wyglądał nieźle do tej pory, a wystawienie go jako defensywnego pomocnika i ustawienie na lewej obronie Kolasinaka sprawiło, że Schalke straciło jeden ze swoich atutów, bo 20-latek w przeciwieństwie do Aogo jest prawonożny. Kolasinac na pewno poradziłby sobie z zadaniami destrukcyjnymi w środku pola, ale Keller zdecydował inaczej. W efekcie Aogo schodził na lewe skrzydło do Fuchsa, a Kolasinac podłączając się do ataków schodził bliżej środka. Kompletny chaos.
Taki sam brak organizacji panuje również w wyższych strukturach. Latem „Koenigsblauen” mieli ściągnąć skrzydłowego. Zamiast tego, decyzją prezesa, pozyskano Kevina-Prince’a Boatenga, a na lewą stronę przesunięto Draxlera. Jeśli dodamy do tego młodego Maxa Meyera, to mamy trzech piłkarzy czujących się najlepiej na „dziesiątce”, a za to oprócz Farfana brak klasowych skrzydłowych, o bramkarzu już nie wspominając. Pomieszanie z poplątaniem.
Spojrzałem sobie na składy poprzednich Reveirderby. Rok temu w S04 straszyli Huntelaar, Holtby, Farfan i Afellay. W marcu już Huntelaar, Farfan, Draxler i Bastos. Teraz Fuchs, Draxler, Boateng i Szalai. To nieco pokazuje, co się tam dzieje. Do tych wszystkich problemów dochodzą jeszcze zagadkowe kontuzje kolan, których doznało kilku piłkarzu Schalke, a nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Kibice mają już dość pracy Kellera, ale władze klubu na razie nie mają zamiaru podejmować żadnych wiążących decyzji. Osobiście mam nadzieję, że po meczu z Herthą, który prawdopodobnie piłkarze z Gelsenkirchen przegrają, Keller zostanie zwolniony.
***
Mario Mandżukić skutecznie sprzeciwia się barcelonizacji Europy. Guardiola próbuje ustawiać Bayern bez napastnika, ale Chorwat jest mu niezbędny do zdobywania bramek. Właściwie jedyny dobry mecz bez niego w pierwszym składzie monachijczycy zagrali w Manchesterze. W pozostałych dwóch – z Freiburgiem i Leverkusen, gdzie wchodził na końcówki – tylko remisowali. Żeby być dokładnym trzeba jeszcze przypomnieć, że Mandżukić nie pomógł w Superpucharze Niemiec z Borussią. Z Herthą jednak wydatnie przyczynił się do wygranej, wchodząc na boisko z ławki i strzelając dwa gole.










