Miniona kolejka Bundesligi obfitowała w wiele niespodziewanych wydarzeń. Najpierw całe futbole Niemcy przeżyły szok na wieść o próbie samobójczej Babaka Rafatiego. Później zaskakująco wysokich porażek doznały drużyny Werderu Brema i Hannoveru 96. A w najważniejszym spotkaniu nie tylko tej kolejki, ale i całej rundy, Borussia Dortmund po raz kolejny wygrała z Bayernem Monachium na Allianz Arena.
Zacznijmy od smutnej informacji, po której za naszą zachodnią granicą wciąż się nie otrząsnęli. W sobotę o 15:30 jak co kolejkę miało odbyć się pięć spotkań. Jednak jeden mecz nie doszedł do skutku. Powodem odwołania meczu była samobójcza próba Babaka Rafatiego. Arbitra w hotelowym pokoju znaleźli jego asystenci, którzy mieli razem z nim poprowadzić zawody w Kolonii. Cała trójka sędziowska była zakwaterowana w tym samym hotelu. Rafati najpierw nie stawił się na śniadaniu, a później na zbiórce przedmeczowej. Zaniepokojeni asystenci postanowili udać się do pokoju kolegi, którego znaleźli w wannie z podciętymi żyłami. Szybka reakcja uratowała arbitrowi życie, który poprzez swojego ojca Jajala Rafatiego zdążył już nawet przeprosić za swój czyn, którego motywy wciąż są nieznane. Władze DFB nie miały wystarczająco dużo czasu, by znaleźć zastępstwo, więc mecz przełożono na 13 grudnia na godzinę 20:30. Jak powiedział Huub Stevens: – W takich sytuacjach piłka nożna schodzi na dalszy plan. Miejmy nadzieję, że Rafati dojdzie do siebie i już niedługo poprowadzi swój 85. mecz w Bundeslidze.

W Monachium doszło do spotkania o niesamowitą stawkę. Dla obu ekip ten mecz był czymś więcej niż kolejną ligową rywalizacją o trzy punkty. Bayern wciąż miał w pamięci hańbiącą porażkę z poprzedniego sezonu, która była plamą na honorze niemieckiego potentata. „Bawarczycy” czekali aż kilka miesięcy na okazję do rewanżu. Jednak nie tylko monachijczycy mieli tu coś do udowodnienia. Borussia po kapitalnym, okraszonym mistrzostwem zeszłym sezonie tegoroczne rozgrywki zaczęła bardzo słabo. Podopieczni Kloppa przechodzili kryzys i zewsząd pojawiły się głosy, iż tytuł został zdobyty nieco przypadkowo i taka sytuacja nie ma prawa się już powtórzyć. A na pewno nie teraz, gdy tak świetnie prezentuje się Bayern. Na przekór krytykom forma dortmundczyków od 1. kolejki regularnie rosła, a jej apogeum wypadło na rywalizację z wielkim Bayernem. Analizować samego spotkania nie muszę. Każdy widział, że kapitalne zawody rozegrali Hummels, Goetze czy Lewandowski, a po drugiej stronie zawiedli Ribery i Gomez. W Monachium po raz kolejny musieli przełknąć gorycz porażki, a przełknąć coś tak gorzkiego, kwaśnego i ciężkostrawnego zarazem nie jest łatwo i jeszcze długo będzie się odbijać. Borussia pokazała, że kwestia mistrzostwa wciąż jest otwarta. Borussia pokazała, że można zbudować silną drużynę za niewielkie pieniądze. Borussia pokazała, że jest lepsza? Nie. Tego nie można powiedzieć. Borussia zagrała lepiej tylko w tym meczu, a jak będzie w rewanżu na Signal Iduna Park, i jak będzie wyglądała tabela po zakończeniu sezonu, nie da się przewidzieć, bo Bayern stać na osiągnięcie każdego rezultatu. Może 13. kolejka była dla niego po prostu pechowa?








