Po niesamowicie dłużącym się miesiącu Bundesliga wróciła. I to w jakim stylu! 29 goli w dziewięciu meczach, piękne gole, bramkarskie wpadki… Zabrakło tylko sensacyjnych wyników, ale i tak nie można narzekać.
Zaczęło się, tak jak zapowiadaliśmy, od mocnego uderzenia. Fakt, na pierwszą połowę nie dało się patrzeć. Osłodziła ją tylko bramka Draxlera. W przerwie chyba obaj trenerzy zażądali odważniejszej gry do przodu. Piłkarze wzięli to sobie do serc. Osiem bramek w 45 minut. Bohater – Holtby. Mógłby nim być Huszti, ale jego zespół ostatecznie przegrał. Wrócmy do młodego Niemca. Schalke powinno pluć sobie w brodę, że nie przedłużyło z nim kontraktu i latem odejdzie do Tottenhamu. Za to nikt po tym spotkaniu nie będzie zainteresowany którymkolwiek z obrońców. Za to, co formacje defensywne wyczyniały w tym meczu, należą im się karne kółka wokół stadionów, przenoszenie bramek i trening z juniorami. Ewentualnie zsyłka do rezerw. Oczywiście trzeba jeszcze wspomnieć o bramce Dioufa. Senegalczyk zdobył gola przewrotką z piętnastu metrów. Gol niewiele dał, ale kandydat do bramki sezonu. Podsumowując: świetny Holtby, wspaniały Huszti, kapitalna bramka Dioufa i formacje obronne w rozsypce. Czyli wiosna w wykonaniu tych zespołów będzie ciekawa.

Eintracht oblał egzamin. Do czołówki frankfurtczykom jeszcze nieco brakuje. Bayer przeważał i wygrał zasłużenie. Warte odnotowania. Raz, Boenisch znowu zagrał dobrze i zdobył gola. Bez rewelacji, zamieszanie po rzucie rożnym, uderzył, wpadło. Przebiegł całe boisko, wskazując palcem w trybuny. Jak później tłumaczył, siedzieli tam jego rodzice. Powołanie do kadry zasłużone, bo Sebastian jest obrońcą o klasę lepszym od Wawrzyniaka. Czy od Kadleca? Dowiemy się, gdy Czech wróci do gry. Druga rzecz, na którą polecam zwrócić uwagę, to drugi gol dla Leverkusen. Dwa podania i „Aptekarze” są w polu karnym rywala, we dwóch naprzeciw bramkarza. Castro wystawia Kiesslingowi, który do pustej bramki musiał trafić. Taka typowa gra Bayeru. Na mistrzostwo pewnie nie starczy, ale drugie miejsce jak najbardziej w zasięgu.
A, i nie dajcie sobie wmówić, że Kiessling to jest świetny zawodnik. Gola zdobył strzałem na pustą bramkę, a trzeci gol to zdecydowanie bardziej strzał Schürrlego niż gol Kiesslinga. Ale ten duet robi wrażenie.
Werder rozgnieciony, zmiażdżony, zmieciony w pył. Borussia chce wywalczyć wicemistrzostwo, a z taką grą nie będzie o to trudno. Choć z drugiej strony bremeńczycy nie postawili zbyt twardych warunków. To chyba początek końca Thomasa Schaafa. Zapowiada się trzeci sezon, który Werder zakończy w środku tabeli. Tak źle nie było od zdobycia mistrzostwa w 2004 roku. A w meczu kolejne polskie akcenty. Dwie asysty Piszczka, gol Lewandowskiego. Tylko martwi obecność Błaszczykowskiego na ławce rezerwowych. Jednak może być to spowodowane tym, że kapitan reprezentacji Polski uskarżał się na jakiś uraz. Ale wszedł na boisko i nawet zdobył gola. Wcześniej porozmawiał sobie na ławie z Nurim Sahinem. To największy transfer Bundesligi tej zimy. Niewiele w ogóle było takich, którym warto byłoby szczególnie się przyjrzeć. Z drugiej strony nikt wartościowy również z ligi nie odszedł. A odejść powinien np. taki Santana. Chłopak zagrał bardzo dobrze. W ogóle zawsze, kiedy wychodzi na boisko, to nie zawodzi. Widać, że chłopak wie, o co w tej grze chodzi. Sprawdziłby się w większości zespołów ligi, pewnie też w średniakach angielskich i hiszpańskich. Nic dziwnego, że głośno mówi o odejściu. A BVB należy tylko pogratulować świetnych rezerwowych.








