Od derbów Dolnej Saksonii, przez osiem bramek w Leverkusen, na popisie 17-latka w niedzielę kończąc. Kolejny świetny weekend w Bundeslidze.
Jeśli myśleliście, że pojedynki pomiędzy Borussią a Schalke budzą w Niemczech największe emocje, to jesteście w wielkim błędzie. Tam nie puszcza się po mieście rywala świni ubranej w szalik tamtejszego klubu, w dodatku z numerem „1”, który należał do zmarłego tragicznie bramkarza. Nikt też nie wypisuje inicjałów klubu rywala na żółtym krzyżu, którym podczas I wojny światowej Niemcy oznaczali gazy trujące. Pierwsze od 37 lat derby Dolnej Saksonii przyniosły więcej emocji pozaboiskowych niż na placu gry. Zamiast skrótu meczu obejrzyjcie więc to, co działo się na trybunach.
Piłkarze sprawili, że po tym meczu i tak najgłośniej będzie o świni obrażającej pamięć Roberta Enkego. Pojedynek Hannoveru z Brunszwikiem był jednym z najsłabszych w tym sezonie w Bundeslidze. Swoją drogą był to 1000. bezbramkowy remis w historii ligi niemieckiej. W pozostałych spotkaniach działo się o wiele więcej.
***
Hoffenheim postanowiło utrzymać wysoką średnią bramek na mecz. Problem w tym, że po raz kolejny nieco mocniej wzrosła ta goli straconych niż strzelonych. Co prawda porażka 2:3 z Herthą wstydu nie przynosi, ale gdy już odrobiło się dwubramkową stratę, należałoby dowieźć to do końca. Jeśli jednak najpewniejszym punktem twojej defensywy jest 18-latek (tak przy okazji, Süle to wielki talent, warto mu się przypatrywać), „to wiedz, że coś się dzieje”. Niekoniecznie może interesuje się tobą szatan, ale napastnicy rywali będą cię nawiedzać wyjątkowo często.
Zapewne znacie takie sytuacje, gdy piłkarz będący pod coraz większą presją gra coraz lepiej. Kibice Hamburgera SV gwizdali ile mieli sił w płucach na Hueng-Min Sona, ale Koreańczyk nic sobie z tego nie robił i zaaplikował byłym kolegom trzy gole. Po bramce dołożyli jeszcze Kiessling i Castro, ale z drugiej strony przyszły trzy ciosy, w tym dwa od niezawodnego ostatnio Lasoggi. Ten młody chłopak ma niesamowitego nosa do strzelania goli i jeśli tak dalej pójdzie, to może stać się jednym z kandydatów do wyjazdu na mistrzostwa świata. Co prawda konkurencje ma sporą (Klose, Gomez, Kruse, Kiessling), ale Löw lubi stawiać na młodych piłkarzy.
Po raz kolejny punkty zgubiła Borussia Dortmund i po raz kolejny stało się to tuż po meczu w Lidze Mistrzów. Tym razem wicemistrzowie Niemiec polegli w Wolfsburgu, i to zasłużenie. Piękna bramka z rzutu wolnego Reusa nie wystarczyła do zdobycia chociażby punktu. Gorszą wiadomością jest fatalna kontuzja Suboticia, który sezon ma już z głowy. Nikomu nie życzę takich okropnych urazów, ale karma chyba jednak istnieje. Stoper BVB nie chciał grać w reprezentacji Serbii, to nie pogra sobie w ogóle. Z kolei Olić jeszcze nie znudził się zdobywaniem goli. W sobotę w pojedynkę zabawił się z dwoma reprezentantami Niemiec: najpierw z łatwością ograł Schmelzera, by później precyzyjnym strzałem nie dać szans Weidenfellerowi. Chorwat nie tak dawno obiecywał, że zacznie strzelać gole, i słowa dotrzymał. Tym samym Wolfsburg nareszcie po latach posuchy włącza się do walki o puchary. Ale ile można ciągnąć atak na 34-letnim piłkarzu?








