Gdyby nie walka o utrzymanie i europejskie puchary, Bundesligę można by już uznać za rozstrzygniętą. Zespoły z Dortmundu i Monachium są poza zasięgiem rywali, a przynajmniej znacznej ich większości.
Już po zakończeniu rundy jesiennej stwierdziłem, że Bayern wygrał ligę. „Bawarczycy” utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Są kapitalnie przygotowani do rundy i utrzymują koncentrację w meczach z najsłabszymi (Greuther Fürth) i przeciętnymi (VfB Stuttgart) drużynami. Po tej kolejce zwiększyli przewagę nad Bayerem Leverkusen do jedenastu punktów. Do tej pory podopieczni Juppa Heynckesa stracili dziewięć punktów. Jeśli więc ktoś jeszcze wierzy w mistrzostwo zdobyte przez „Aptekarzy” lub BVB, powinien jak najszybciej przejść się do psychiatry.
Nieco zaskakuje za to świetna gra zawodników Borussii. Fakt, oni też rywali nie mieli najmocniejszych, ale rozjechali ich z takim polotem, lekkością, gracją, że można być pod wrażeniem. Manifestacja siły. Runda jesienna wydaje się małym wypadkiem przy pracy. W zespole BVB widać to samo co w postawie Bayernu – ogromny spokój i rozwagę. Dortmundczycy wiedzą, kiedy należy przycisnąć rywala, a kiedy trzeba poklepać nieco piłkę, aby nie marnować sił. Ta mądrość będzie bardzo ważna w kontekście walki o wicemistrzostwo, Puchar Niemiec i Ligę Mistrzów. W lidze niemieckiej nikt (oczywiście poza Bayernem) nie powinien Borussii zagrozić. Bardzo ważny będzie niedzielny mecz z Bayerem. Wygrana sprawi, że ekipa Jürgena Kloppa będzie pewnie zmierzać po drugie miejsce. Co dla nas ważne, ekipa napędzana przez trzech Polaków. Piszczek i Błaszczykowski są w znakomitej formie. Łukasz biega, jakby miał płuca z żelaza, a dodatkowo ma niesamowity ciąg na bramkę. Kuba jest chyba w życiowej formie. Tylko „Lewy” nieco odstaje. Co prawda zdobył gola, ale powinien dołożyć tak na oko jeszcze ze dwa. Dlatego wysnuję odważną tezę: Lewandowski to jeszcze nie klasa światowa.
A tak w ogóle dortmundczycy powinni dziękować Pekhartowi. Trafić z czterech metrów w bramkarza to naprawdę wyczyn. A gdyby strzelił, kto wie, jak by się skończyło… Dobra, wszyscy wiemy, że Borussia w takiej formie i tak by wygrała.
***
Po drugiej stronie coraz bliżej 2. Bundesligi jest Fürth. To po prostu zespół kompletnie nieprzygotowany do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ale jest nadzieja na punkty. W sobotę gra z Schalke. A akurat gracze Gelsenkirchen rozdają punkty każdemu. Ostatnio zremisowali z Augsburgiem, który odbija się od dna. Według Whoscored.com najlepszym zawodnikiem meczu Augsburg – Schalke był.… Timo Hildebrand. Pozostaje tylko pytanie: podopieczni Markusa Weinzierla tacy mocni czy raczej „Die Knappen” tacy słabi?
A Hoffenheim walczy. Mocno walczy. Dziwne, że tak bardzo chce spaść.
***
W sobotę wieczorem liczyłem na ciekawy mecz. Bayer – Freiburg. 0:0. Ale na swój sposób był interesujący. To powinien być materiał instruktażowy dla trenerów oraz maniaków Football Managera. Obaj trenerzy niesamowicie skutecznie wpoili swoim podopiecznym do głów założenia taktyczne. Ci zaś bardzo rzetelnie się z nich wywiązywali. W związku z tym mieliśmy tylko sześć celnych strzałów (z czego tylko ze dwa, trzy zasługiwały na uwagę), poprzeczkę i słupek. Od 30. metra przed jedną bramką, do 30. przed drugą często była zgromadzona cała dwudziestka piłkarzy z pola. Gra była więc bardzo zawężona, piłkarze stali blisko siebie, trudno było im znaleźć wolnego partnera. Właśnie to spowodowało, że w całym meczu obejrzeliśmy aż 69 przechwytów piłki!








