Mecze tych dwóch zespołów były hitami weekendu, ale postanowiłem nic o nich nie wspominać… bo nic z nich nie wynika. Jest za to o kłopotach Rudnevsa, Schalke bez trenera, Norymberdze bez trenera, Perisicia bez umiejętności oraz szpitalu w Hannoverze i Dortmundzie.
Artjoms Rudnevs ma problem. Problem nazywa się Lasogga. Wszyscy ci, którzy mieli nadzieję, że sytuacja Łotysza po odejściu Finka się zmieni (czyli również ja), zostali przez wypożyczonego z Herthy napastnika brutalnie sprowadzenia na ziemię. 22-latek w osiem (!) minut skompletował hat-tricka. Uczynił to najszybciej od 1996 roku, kiedy to Sean Dundee z Karlsruhe dokonał podobnego wyczynu. Oprócz Lasoggi w centrum uwagi znalazł się również Rafael van der Vaart. Przykre jest jednak to, że zamiast pokazywać klasę w meczach z wielkimi rywalami, Holender zabawia się z jakąś Norymbergą (nie, Norymberga to nie jest imię kolejnej partnerki 30-latka). Jak napisałem w jedenastce kolejki: kapitan HSV może mieć nadwagę, może mieć problemy w życiu osobistym, może być bez formy, ale jego umiejętności i tak bezsprzecznie stoją na najwyższym poziomie. Zresztą przyczyna jego słabszej dyspozycji już się wyjaśniła. Holender przerzucił się na sztuki walki, co widać na załączonym poniżej obrazku.
***
Nasz były redaktor Mateusz Marchewka zapytał na Twitterze, kiedy Schalke zatrudni w końcu trenera, bo już rok gra bez żadnego. Trudno się z nim nie zgodzić. Od dłuższego czasu ekipy z Gelsenkirchen nie ciągną schematy taktyczne, tylko zrywy pojedynczych zawodników. Wiosną eliminacje do Ligi Mistrzów dla „Die Königsblauen” wywalczył Draxler. W samych eliminacjach spłacił się Szalai. Węgier również w miniony weekend był architektem zwycięstwa 4:1. Wywalczył rzut karny, jednocześnie zapewniając czerwoną kartkę Klavanowi, a potem zdobył dwa gole. Więcej w tym wszystkim było zagubienia grających w dziesiątkę gospodarzy i umiejętności poszczególnych zawodników niż widocznego zamiaru gry w ten sposób. Keller jednak na razie może spać spokojnie. W Lidze Mistrzów zaliczył dwa zwycięstwa, a pokonanie Augsburga sprawiło, że sytuacja Schalke w tabeli znacząco się poprawiła i (przynajmniej na razie) zwolnienie Kellera nie wchodzi w grę. Nadchodzi jednak dla niego chwila prawdy. Po przerwie reprezentacyjnej mecz z Brunszwikiem będzie zdecydowanie najłatwiejszy. Potem jego drużynę czekają dwa spotkania z Chelsea w Lidze Mistrzów oraz pojedynki z Borussią Dortmund i Herthą Berlin w lidze. Te mecze pokażą, w jakim miejscu znajdują się „Die Königsblauen”.
***
Ivan Perisić. Ponoć wielki talent. I właśnie to „ponoć” jest słowem-kluczem. Nie stawiał na niego Klopp i bez żalu za spore pieniądze sprzedano go do Wolfsburga. Tam miał w końcu pokazać pełnię swoich możliwości. Po kontuzji Vieirinhi wydawało się, że teraz będzie miał pewne miejsce w pierwszym składzie. Tymczasem na lewym skrzydle gra lewy obrońca (Schäfer), a na prawym defensywny pomocnik (Koo). O ile w spotkaniu z Bayernem wydawało się to nawet logiczne, o tyle mecz z Brunszwikiem w takim samym zestawieniu pokazał, jak nisko w hierarchii znajduje się Chorwat. Nic dziwnego, bo od momentu, kiedy pojawił się na boisku w przerwie, nie pokazał nic specjalnego. Jeśli szybko nic się nie zmieni, jego przygoda w Niemczech w najbliższym czasie się zakończy.









