Defensywny pomocnik Śląska przyznał po meczu z Wisłą, że sprawa lidera tabeli zależy w tej kolejce jedynie od stołecznego klubu. Mimo tego, Kaźmierczak stroni od kalkulacji, twierdząc, że tabela po rundzie jesiennej zweryfikuje formę wrocławskiego zespołu.
Czy wykorzystał Pan swoją szansę na grę w pierwszej jedenastce?
Ja cieszę się z każdej minuty spędzonej na boisku, bo ta przerwa spowodowana kontuzją była bardzo długa. Jednak to trener zdecyduje, czy w kolejnym meczu zagram. Najważniejsze dla mnie jest to, że forma jest coraz lepsza, że fizycznie też czuję się tylko lepiej, więc muszę dobrze przepracować okres przygotowawczy i walczyć o skład.
Jest Pan gotowy fizycznie na 90 minut rywalizacji na pełnych obrotach?

Myślę, że było dobrze, choć oczywiście nie przez całe spotkanie. Starałem się też nie do każdej akcji grać wymiennie z Sebastianem Dudkiem, bo to nie o to chodzi. Mimo tego, zawsze wymagam od siebie więcej, więc wyczekuję kolejnego treningu i meczu.
Czekacie cierpliwie na mecz Korony z Legią? Czy raczej trochę boicie się utraty pozycji lidera tabeli?
Przede wszystkim patrzymy na siebie – dziś nie wygraliśmy meczu, nie strzeliliśmy bramki i to tak naprawdę jest ważne. Jeżeli natomiast Legia straci punkty, to będzie dla nas komfortowa sytuacja.
Śląsk będzie liderem po rundzie jesiennej?
Mam nadzieję, że utrzymamy tę pozycję. W tej kolejce nie zależy to od nas, ale od Legii.
Przed Wami trudne dwa mecze wyjazdowe – jaki dorobek punktowy Pan przewiduje?
Nie zakładamy sobie, że zdobędziemy cztery czy sześć punktów, bo to planowanie na ogół się nie sprawdza. O tym porozmawiamy więc dopiero po meczu w Łodzi.
A zatem, kiedy należy spodziewać się pierwszego trafienia Przemysława Kaźmierczaka po tak długiej przerwie?
Mam nadzieję, że wszystko przyjdzie z czasem. Najważniejsze, by zespół wygrywał – kto strzeli bramkę, jest najmniej ważne – ja chcę dawać z siebie w każdym meczu to, co najlepsze.
Piotr Celeban ucieka Panu w klasyfikacji strzelców.
No tak (śmiech). Najważniejsze są jednak te dwa mecze oraz okres przygotowawczy. Zobaczymy, co dalej, ale tak jak mówiłem – ja walczę o jak największą ilość minut na boisku, a wszystko idzie w dobrym kierunku, więc czekam na kolejne spotkania.











