To już pewne. Mundial w 2022 roku zostanie rozegrany zimą. Czyli, ujmując to w prostych słowach, odbiegniemy od tradycyjnego modelu rozgrywania sezonu piłkarskiego. W tym tekście spróbujemy zastanowić się, jakie konsekwencje poniesie za sobą ten ruch światowej federacji piłkarskiej.
Z góry jednak zaznaczam, że jest to tekst subiektywny, jeśli jesteście zwolennikami mundialu w Katarze i za nic w świecie nie zmienicie swojego zdania w tej sprawie, to obawiam się, że nie macie czego tu szukać. No chyba że jednak doczytacie do końca, to wtedy spotka was brutalne zderzenie się z niezbyt przyjemną rzeczywistością.

Na początku warto wziąć pod lupę sposób wyboru kraju znad Zatoki Perskiej na gospodarza mundialu, który zostanie rozegrany za osiem i pół roku. Bo już tutaj pojawiają się największe kontrowersje i znaki zapytania. A może w ogóle to najbardziej kluczowa sprawa w całym zamieszaniu związanym z MŚ 2022? Były członek drużyny reprezentującej kandydaturę Kataru i lobbujący na jej rzecz przyznał już po decyzji FIFA o przyznaniu Katarowi MŚ, że wydano 1,5 miliona dolarów na głosy paru delegatów z Afryki na rzecz kraju ze stolicą w Dosze.
Były wiceprezydent FIFA, Jack Warner, także został oskarżony o przyjmowanie łapówek w zamian za poparcie kandydatury Kataru. Jego sprawę dokładnie bada FBI, a z tego co do tej pory wiadomo, wykazano związki między organizacją podpiętą pod kampanię promującą kandydaturę Katarczyków a rodziną Warnera. Przepływ pieniędzy na tej „trasie” szacuje się na plus minus dwa miliony dolarów, czyli nieco więcej niż kieszonkowe nastolatka. Przy okazji warto dodać, że była prawa ręka Seppa Blattera jest też umoczona w parę innych niezbyt jasnych i przejrzystych spraw. Choćby wspomnieć tutaj sprzedawanie biletów wydawanych przez FIFA na mistrzostwa świata na czarnym rynku, za co Warner zainkasował 350 tys. dolarów. To wam nie wystarczy? No cóż, jest jeszcze więcej. Oskarżenie o defraudacje pieniędzy z czasów, gdy kierował CONCACAF, czy niejasne wydawanie środków FIFA za awans Trynidadu i Tobago do MŚ 2006, gdy kierował tą federacją piłkarską tych małych wysp. Takie tam błahostki.
Sam fakt kupowania głosów czy, jak to ujęła strona katarska, wykorzystywania przewagi finansowej nad resztą stawki,jest rzecz jasna skandaliczny, ale nie lepiej wygląda zachowanie FIFA przy tej sprawie. Powołano bowiem specjalną grupę, której na czele stanął Michael Garcia, która miała zbadać sprawę ewentualnej korupcji mającej miejsce w szeregach światowej federacji piłkarskiej. Po zakończeniu jej prac zdecydowano się na publikację raportu, ale nie zrobił tego Garcia. Były prokurator generalny Nowego Jorku uznał, że końcowa wersja prac jest nieprawdziwa, zawiera wiele błędów i złych interpretacji, w związku z czym nie chciał mieć z nią nic wspólnego. Najprawdopodobniej więc ktoś w FIFA nie chce, aby kwestie nieprawidłowości wyszły na jaw, bo oznaczałoby to rzecz jasna ogromne problemy dla wielu pracowników organizacji, która – przynajmniej teoretycznie – ma działać dla dobra i rozwoju futbolu.











