W pierwszym meczu 29. kolejki Bundesligi zmierzyły się ze sobą drużyny Eintrachtu Frankfurt i Werderu Brema. Na Commerzbank Arena padł remis 1:1, jednak samo spotkanie mogło się podobać. Mecz był toczony w szybkim tempie, było dużo walki i okazji podbramkowych. Miejmy nadzieję, że kolejne spotkania tej serii gier niemieckiej ligi będą równie ciekawe.
Od początku mecz toczył się w szybkim tempie. Obu jedenastkom zależało na zwycięstwie i nie brakowało walki, która dość szybko przyniosła pierwsze kary. Pan Florian Meyer zmuszony był ostudzić zapędy Franza i Avdicia, którym pokazał po żółtej kartce. Pierwszy strzał spotkania należał do Gekasa, ale piłka po główce Greka nie zmierzała nawet w światło bramki. W 9. minucie bliscy szczęścia byli gospodarze. Obrońcy Eintrachtu przepuścili długą piłkę, do której dopadł Wagner, znajdując się jednocześnie w sytuacji sam na sam z bramkarzem. 23-latek ładnie uderzył obok Fährmanna, ale tym razem gości uratował słupek.
Eintracht miał sporo rzutów wolnych, ale nie były one najlepiej egzekwowane. Piłkarze z Frankfurtu często łapali się na pułapki ofsajdowe. Jednak w 18. minucie nie mogło być mowy o spalonym, a Gekas stanął przed świetną szansą na zdobycie bramki. Kapitalną interwencją popisał się Wiese i skończyło się tylko na rzucie rożnym. Kibice zgromadzeni na Commerzbank Arena mogli być zadowoleni z widowiska, mecz toczył się w naprawdę szybkim tempie, a z minuty na minutę robiło się coraz ciekawiej. W 21. minucie niezłym rajdem na prawej stronie popisał się Wagner, napastnik dośrodkował w pole karne idealnie na głowę Marina i gdy wydawało się, że Werder obejmie prowadzenie, w ostatniej chwili piłkę czubkami palców wybił Fährmann. Później strzałów próbowali Borowski i Wagner, ale obaj zostali zablokowani.
W 26. minucie Thomas Schaaf zmuszony był wprowadzić na boisko Claudio Pizarro w miejsce Denniego Avdicia. Zaraz po wejściu napastnik szukał szczęścia pod bramką Eintrachtu, lecz Fährmann prezentował się dziś bardzo dobrze. Wcześniej kolejną próbę podjął Wagner, ale odbiła się ona bez większego echa. Po pół godzinie gry zaatakowali goście. Wydawało się, że długa piłka do Gekasa ostatecznie minie Greka, jednak nagle zza jego pleców wyłonił się młodziutki Kittel, który ładnie uderzył z powietrza i mimo ostrego kąta trafił w światło bramki. Na posterunku był jednak Wiese i zbił piłkę na korner. Moment później, właśnie po rzucie rożnym, bramkarz Werderu ponownie uratował swoją drużynę, w ostatniej chwili uprzedzając Gekasa.
Obie jedenastki grały bardzo ostro, co przyniosło kolejne kartki. W końcówce pierwszej połowy otrzymali je Wagner i Jung. W międzyczasie po raz kolejny dał o sobie znać Gekas, ale tym razem Wiese nie musiał interweniować. W doliczonym czasie gry kapitalną okazję do objęcia prowadzenia mieli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do futbolówki dopadł Pizarro, który zwiódł obrońcę i oddał strzał, ale dobrze ustawiony był Fährmann. Jednak do odbitej przez bramkarza piłki dopadł jeszcze Wagner, ale 23-latek trafił tylko w boczną siatkę. Do końca pierwszej połowy nic ciekawego już się nie wydarzyło i obie drużyny schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.








