To będzie rok Arsenalu. Musi być, bo kryzys właśnie dobiega końca. Dyrektor londyńskiego klubu, Ivan Gazidis, zapowiada poważną rywalizację na rynku transferowym. Tego lata nie będzie wymówek.

Inwestycja obejmująca nowy stadion sprawiła, że klub popadł w finansową zapaść. Teraz ma być inaczej, bo Arsenal wychodzi na prostą. Z tego tytułu z zespołu odeszło wielu piłkarzy, co gorsza były to postacie fundamentalne – Cesc, Song, Toure, van Persie. Z mistrzów pozostał tylko Wenger, który nie może poradzić sobie ze zbudowaniem drużyny na miarę rywalizacji o mistrzostwo w lidze czy jakimkolwiek pucharze.
W ostatnim czasie „Kanonierzy” nie kupowali drogich piłkarzy. Sprowadzili za 12 milionów Thomasa Vermaelena. Odeszli za to Toure i Adebayor – łączna kwota wykupu to 47 milionów. Kolejni, którzy odeszli, to Song i Cesc – ich miejsce łatają Arteta i Cazorla. Piłkarze niedrodzy, a bardzo znaczący dla nowego projektu. Teraz ma być inaczej, bo Arsene Wenger ma dostać aż 78 milionów euro na transfery. Czyżbyśmy doczekali zmiany trendu?











