W sześciu sobotnich meczach Bundesligi padło aż 19 bramek. Faworyzowany Bayern wygrał zdecydowanie, niespodziankę za to sprawili piłkarze Borussii Mönchengladbach, którzy zdołali pokonać rywali z Bremy aż 4:3.
Bayern wciąż zwycięża
Monachijczycy wciąż na fali. W spotkaniu z Mainz przeważali od początku do końca, momentami nie pozwalali rywalom nawet na wyjście z własnej połowy. Podopieczni Thomasa Tuchela nie przegrywali do przerwy tylko dlatego, że „Bawarczycy” marnowali szansę za szansą. W 32. minucie najlepszą okazję do zdobycia bramki – rzut karny – zmarnował Hans Jörg Butt.
Druga połowa udała się drużynie van Gaala znacznie lepiej. Wzmagające się opady śniegu utrudniły piłkarzom grę, jednak ich wpływ na zdobycie przez Bayern pierwszej bramki był spory. Strzał głową van Buytena w 58. minucie do najtrudniejszych nie należał, ale dla bramkarza Mainz był nie do obrony. Heinz Müller popełnił błąd, a śliska piłka przetoczyła się pomiędzy jego nogami wprost do bramki.
Gospodarze nie mieli zamiaru spuszczać z tonu. Po zmarnowanej chwilę wcześniej akcji Gomez zrehabilitował się, strzelając lewą nogą na 2:0. Wynik ustalił Arjen Robben w 86. minucie. Holender wykonał rzut wolny z 20 metrów, piłka odbiła się jeszcze od wewnętrznej części słupka i ostatecznie wpadła do bramki. Bayern co najmniej do jutra będzie liderem tabeli.
Siedem bramek w Mönchengladbach
Niespodziewanie najciekawszym sobotnim spotkaniem okazał się pojedynek Borussii M’Gladbach z Werderem Brema. Oba zespoły popisywały się przede wszystkim w ofensywie, obrona pozostawiała wiele do życzenia. Mocny początek wykorzystali gospodarze – ich pierwsza akcja w 4. minucie od razu zakończyła się bramką. Na drugie trafienie nie trzeba było długo czekać. Szczęśliwy strzał Colauttiego z krótkiego dystansu zamienił się na bramkę na 2:0.
Po pięciu kolejnych minutach losy spotkania mogły wydawać się rozstrzygnięte. Bobadilla, który asystował przy dwóch poprzednich trafieniach, tym razem sam zdobył gola. Piłkarz obrócił się wokół własnej osi i oddał strzał prawą nogą. Konsekwentnie jednak grający Werder nie miał zamiaru się poddawać. Po błędzie bramkarza gospodarzy bramkę strzelił Mesut Özil. To nie był koniec pomyłek golkiperów. W 36. minucie po fatalnym zachowaniu Wiese sam na sam z bramką znalazł się Bobadilla, który nie miał problemów z podwyższeniem na 4:1.
Dosłownie chwilę później drugiego gola dla Werderu zdobył głową Pizarro. Kolejny raz nie popisała się defensywa Borussii. Przy wyniku 4:2 drużyny zeszły do szatni. Druga połowa była znacznie spokojniejsza, choć akcji także nie brakowało. Mimo wszystko nie udało się zmienić rezultatu. Zrobił to dopiero Torsten Frings, który pewnie wykorzystał rzut karny. Szczęśliwie gospodarze zdołali jednak utrzymać minimalne prowadzenie i ostatecznie zwyciężyć 4:3.
Hoffenheim bez punktu w rundzie rewanżowej
Kolejny słaby występ na swoim koncie ma zespół TSG Hoffenheim. Piłkarze Ralfa Rangnicka od czterech spotkań nie potrafią zdobyć punktu. Tym razem ulegli Schalke Gelsenkirchen. Początek meczu nie należał do najciekawszych, ale już po 19 minutach pierwszą bramkę zdobył Kevin Kuranyi. Rafinha podał do napastnika, a ten nie miał problemów z ograniem obrońcy i bramkarza rywali.








