Zaległe derby Londynu pomiędzy Tottenhamem i Arsenalem mogły spełniać wymagania nawet najbardziej wybrednego kibica. Po niezwykle ciekawym spotkaniu „Koguty” zremisowały z lokalnym rywalem 3:3, mimo że przegrywały już dwiema bramkami.
Pierwszy atak Tottenhamu przeprowadził w 2. minucie Vedran Corluka. Po dośrodkowaniu Chorwata piłka opuściła pole karne gości, jednak Peter Crouch zdążył jeszcze zagrać do Luki Modricia. Strzał rozgrywającego „Kogutów” minął o ponad metr słupek bramki strzeżonej przez Wojciecha Szczęsnego.

Odpowiedź graczy z Emirates Stadium z 6. minuty była piorunująca. Cesc Fabregas zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Theo Walcotta, a reprezentant Anglii z zimną krwią posłał futbolówkę obok Heurelho Gomesa. To ósma bramka skrzydłowego Arsenalu w bieżącym sezonie ligowym.
60 sekund później na tablicy świetlnej widniał już rezultat remisowy. Spod linii bocznej Corluka zagrał do znajdującego się w polu karnym Arsenalu Rafaela van der Vaarta, ten zaś przy biernej postawie Abou Diaby’ego strzelił mocno przy słupku bramki Szczęsnego.
Obie drużyny cały czas prowadziły szybkie akcje. Po jednej z nich Robin van Persie zmusił do sporego wysiłku Heurelho Gomesa. Brazylijczyk przeniósł futbolówkę na rzut rożny.
W 12. minucie były gracz PSV Eindhoven musiał jednak znów wyciągać piłkę z siatki. Nasri otrzymał podanie od Diaby’ego przed „szesnastką” Tottenhamu i mimo próby zablokowania strzału przez Michaela Dawsona, Francuz wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Po kolejnych ośmiu minutach na uderzenie z dystansu zdecydował się van der Vaart, Holender chybił jednak celu o dobre dwa metry. Również zza pola karnego próbował strzelać Corluka – także niecelnie. Chwilę później nie popisał się sędzia Martin Atkinson, który nie zareagował na ostre zagranie Diaby’ego. Pomocnik „Kanonierów” wślizgiem zaatakował Modricia, ale gracz gospodarzy po chwili powrócił na boisko.

Pod koniec drugiego kwadransa meczu bliski podwyższenia rezultatu był Theo Walcott. Wychowanek Southampton popędził prawym skrzydłem, wyprzedzając Benoita Assou-Ekotto, wpadł w pole karne i uderzył na bramkę Gomesa, futbolówka minęła słupek w niewielkiej odległości. Odpowiedź „Kogutów” była równie groźna, Szczęsny poradził sobie jednak ze strzałem Modricia.












